Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopomoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopomoc. Pokaż wszystkie posty
No comment yet

Śmiech to najlepsze lekarstwo

Już w 1923 roku podczas spotkania Amerykańskiego Stowarzyszenia Zdrowia Dzieci Charlie Chaplin stwierdził, że śmiech to najlepsze lekarstwo. Kolejne badania dostarczają nowych dowodów na potwierdzenie tej tezy. Ostatnio naukowcy wykazali, że pacjenci z cukrzycą, którzy codziennie oglądają przynajmniej 30 minut programów komediowych, uzyskują lepsze wyniki leczenia niż osoby, które w terapii poprzestają tylko na zażywaniu leków.
Nie trzeba specjalnych badań na dużych grupach pacjentów, by poznać korzystne działanie śmiechu. Wystarczy sobie przypomnieć, o ile lepiej sami się czujemy po porządnym wyśmianiu się: mięśnie stają się mniej napięte, czujemy się spokojniejsi i mamy lepsze samopoczucie. To dzięki fizjologicznym zmianom, jakie następują w organizmie podczas śmiechu: wzrasta rytm serca, a dzięki temu również przepływ krwi, komórki ciała stają się lepiej dotlenione. Jest to też doskonałe ćwiczenie dla mięśni twarzy, brzucha i pleców.
Nauka na poważnie zainteresowała się śmiechem dopiero w latach 70., za sprawą książki „Anatomia Choroby” Normana Cousinsa. U tego pisarza i dziennikarza zdiagnozowano ciężką, nieuleczalną chorobę powodującą bóle kręgosłupa i częściowy paraliż, która w wyniku postępującej degradacji organizmu miała go ostatecznie zabić. Usłyszawszy taką diagnozę, Cousins z oburzeniem wypisał się ze szpitala i wiedząc, że ma niewiele do stracenia, postanowił leczyć się na własną rękę. Przepisał sobie terapię polegającą na śmiechu.
Znając wyniki badań potwierdzających, że negatywne emocje, takie jak strach czy lęk, mają wpływ na pogorszenie zdrowia, uznał, że pozytywne emocje mogą działać w odwrotny sposób, wzmacniając układ odpornościowy. Dlatego zamknął się w wynajętym pokoju hotelowym, otoczony książkami i filmami komediowymi. Wkrótce spostrzegł, że 10 minut zdrowego śmiechu pozwala mu na 2 godziny zapomnieć o bólu i zasnąć. Krok po kroku Cousins doprowadził do zupełnego wyleczenia dolegliwości. W ten sposób zasłynął w literaturze medycznej jako ten, który „wyśmiał się od śmierci”.
Naukowo można to uzdrowienie wyjaśnić pozytywnym wpływem endorfin – hormonów, które, uwalniane w dużych ilościach podczas śmiechu, wpływają na polepszenie samopoczucia i złagodzenie bólu. Dzisiaj jesteśmy świadkami kolejnych badań nie tylko nad zdrowotnymi funkcjami śmiechu, lecz także próbami wykorzystania ich w leczeniu i profilaktyce chorób.
Dobrym przykładem mogą być organizowane zajęcia „jogi śmiechu” (po angielsku: laughter yoga). Polegają z grubsza na tym, że grupa obcych sobie ludzi chodzi po pomieszczeniu z podniesionymi rękami, ściskając się wzajemnie i zanosząc się histerycznym śmiechem. Udowodniono korzystny wpływ tych zajęć na leczenie stanów obniżonego nastroju, obniżenie ciśnienia krwi, poprawę pracy serca oraz wzmocnienie systemu odpornościowego.

Źródła:npr.org; Daily Rekord; Foodconsumer
No comment yet

Uśmiechnij się! 6 ciekawych faktów na temat śmiechu

Dlaczego tak bardzo lubimy się śmiać? Co się dzieje w mózgu, gdy się uśmiechasz? Jeśli chcesz poprawić sobie humor i poznać ciekawostki na temat śmiechu, przeczytaj ten artykuł!
usmiech
Dlaczego tak bardzo uwielbiamy się śmiać? Co się dzieje w mózgu, gdy się uśmiechasz? Jeśli chcesz poprawić sobie humor i poznać ciekawostki na tematśmiechu, przeczytaj ten artykuł. Dzięki niemu docenisz jak ważny w Twoim życiu jest szczery, szeroki uśmiech :-)

1. Twoim uśmiechem sterują dwie grupy mięśni- jarzmowe większe oraz okrężne oka. Te pierwsze biegną po bokach twarzy, łącząc się z kącikami ust. Podczas uśmiechu odsłaniają one zęby i podnoszą kąciki ust. Mięśnie okrężne oka są odpowiedzialne za zamykanie powiek. Sprawiają one również, że w kącikach oczu pojawiają się zmarszczki. Ruch mięśni jarzmowych większych możemy kontrolować. Robimy to, gdy chcemy się sztucznie uśmiechnąć. Mięśnie okrężne oka działają niezależnie od naszej woli i pojawiają się tylko, gdy śmiejemy się szczerze. Tak więc gdy będziesz chciał wiedzieć czy ktoś się śmieje naprawdę, czy sztucznie- przyjrzyj się okolicom oczu. W śmiechu bez prawdziwej radości śmieją się tylko usta.

2. Uśmiech jest zaraźliwy. Naukowcy odkryli w mózgu „neurony lustrzane”, które są odpowiedzialne za rozpoznawanie emocji z twarzy drugiej osoby. Po takim rozpoznaniu uruchamiają oneobszary w naszym mózgu odpowiedzialne za te same emocje (wystarczy, że popatrzysz przez kilkanaście sekund na każde zdjęcie w tym artykule). Gdy więc widzimy uśmiech na twarzy innej osoby, nam również bardzo łatwo się uśmiechnąć- automatycznie czujemy radość. Uśmiech wpływa więc na zachowania innych ludzi i na ich reakcje na naszą osobę. Badania naukowe dowodzą, że jeśli śmiejemy się często, ludzie postrzegają nas jako bardziej przyjaznych, miłych i szczęśliwych.
usmiech2 
3. Śmiech to zdrowie. Uśmiechanie się wpływa bardzo dobrze na oddech. Podczas śmiania się szybciej oddychamy i jest to dobre ćwiczenie dla przepony, gardła, a także zwiększa dotlenienie krwi i jej przepływ. Według neurologa Henriego Rubinsteina minuta szczerego śmiechu to 45 minut późniejszego rozluźnienia.

4. Hormon szczęścia. Śmiech stymuluje wydzielanie się w mózgu hormonów zwanych endorfinami. Są to substancje chemiczne o podobnym składzie jak morfina i heroina. Działają one uspokajająco i wzmacniają układ odpornościowy.  Wydzielanie endorfin znacznie poprawia nam samopoczucie.

5. Sam fakt uśmiechania się, nawet sztucznego powoduje wydzielanie endorfin w mózgu. Uruchomienie mięśni odpowiedzialnych za uśmiech jest tak silnie sprzężone z dobrym samopoczuciem, że działa to w dwie strony. Jeśli więc chcesz się lepiej poczuć- uśmiechnij się kilka razy, choćbyś nie miał na to ochoty. Sprawdź to sam najlepiej już teraz :-)
usmiech3 
6. Towarzyski uśmiech. Badania dowodzą, że śmiejemy się znacznie częściej, gdy jesteśmy w towarzystwie innych ludzi, niż gdy jesteśmy sami. Robert Provine twierdzi, że jedynie 15% naszego śmiechu pochodzi z zabawności dowcipu! Coś w tym jest- zdarzyło mi się już kilka razy, że czytając jakiś kawał sam w domu jedynie lekko się uśmiechnąłem, a opowiadając lub słysząc ten sam dowcip w grupce ludzi płakałem ze śmiechu :-) Wychodzi na to, że śmiech ma ważną funkcję społeczną- jest to sposób na nawiązywanie więzi.

Wnioski? Są chyba oczywiste :-) Uśmiechaj się częściej! W mózgu będziesz tworzył wspaniałe koktajle chemiczne, a Twoi znajomi będą Cię postrzegać jako osobę bardziej towarzyską i przyjazną. Co więcej, im też poprawisz humor. Ty sam zaś będziesz czuć się dużo lepiej, bo nie tylko częściej będziesz szczęśliwy, ale również Twój organizm będzie zdrowszy.Gdziekolwiek więc teraz będziesz rozdawaj uśmiechy na lewo i prawo!
No comment yet

Dlaczego powinniśmy więcej się śmiać?

 Humor może poprawić pamięć. Humor może również pomóc nam być bardziej kreatywnym. Śmiech jest świetną drogą do rozładowania stresu, więc dlaczego by się nie śmiać więcej?

Od dawna jestem fanem rubryki w Reader's Digest "Śmiech, najlepsze lekarstwo" i czasem podejrzewałem, że śmiech był dla mnie czymś dobrym. Mimo wszystko, byłem wychowywany w duchu "rodzina, która się śmieje razem, pozostaje razem" i moja rodzina posiadała długą listę "naszych" żartów, które nie potrzebowały jakiś specjalnych okazji, tylko proste wyrażenia niekiedy wprowadzały całą rodzinę w śmiech. Jednakże, teraz moje podejrzenia, że śmiech jest zdrowy zostały poparte przez dowody naukowe.

Humor może poprawić pamięć.

To może wyjaśniać, dlaczego tyle reklamodawców spędza dużo czasu i wydaje mnóstwo kasy na śmieszne i przykuwające uwagę reklamy. Może to również wyjaśnić, dlaczego tylu z naszych ulubionych nauczycieli zdarzało się być zabawnym. Uczymy się podczas śmiechu i to nas wcale nie męczy!

Humor może również pomóc być nam bardziej kreatywnym.

Często humor sprawia, że patrzymy na siebie lub na świat w nieznacznie inny sposób, który może być zarówno pouczający i wyzywający dla naszych mózgów. Jeżeli jesteśmy rozbawieni, to jest bardziej prawdopodobne, że otworzymy swój umysł i pomyślimy poza nasz "obszar".

Śmiech jest świetnym sposobem dla rozładowania stresu.

Wiemy, że jest dużo innych sposobów, jednak śmiech jest społecznie akceptowany w większości sytuacji. Śmiech redukuje poziom pewnych hormonów stresowych. Dostarcza bezpiecznego uwolnienia dla strumienia hormonów stresowych, które wchodzą do akcji, kiedy jesteśmy w kłopotach lub zdenerwowani.

Śmiech również sprawia, że jesteś zdrowszy poprzez podwyższenie Twojego systemu odpornościowego.

Nieprawdopodobne, kiedy się śmiejesz, naturalni komórki-zabójcy, które niszczą nowotwory i wirusy wzmagają się i przynoszą równowagę dla wszystkich składników systemu odpornościowego, Ponadto, śmiech może również zapewnić bardzo dobry aerobik. Jest dużo więcej pozytywnych dla zdrowia efektów śmiechu, włączając w to zmniejszenie ciśnienia krwi, wzrost naczyniowy strumienia krwi i podwyższenie utlenienia krwi, które umożliwia ciału "zdrowienie".

Wspólny śmiech zacieśnia więzy między ludźmi.

Współpracownicy i rodziny, które śmieją się wspólnie, pracują częściej w zgodności, pokonują trudności bardziej skutecznie. Śmiech i humor mogą również otworzyć drzwi by dzielić się pomysłami i emocjami. Wielu ludzi czuje się bardziej komfortowo porozumiewając się i myśląc, kiedy nastój grupy jest weselszy i zrelaksowany.

W końcu, jest prawdą, że:

Śmiech może być świetnym antidotum dla depresji i nieszczęścia.
Kiedy śmiech nie może wyleczyć chemicznego braku równowagi, może poprawić Twój nastrój i podnieść cię na duchu. Często śmiech nie tylko pomoże wyjść ci z ponurego nastroju, ale jeszcze pomoże znaleźć rozwiązanie przyczyny Twojego nieszczęścia.

Podczas bycia ponurym i sfrustrowanym oraz braku odpowiedniego rozwiązania, śmiech pomoże podnieść się z dołka i pomoże silnie stąpać po ziemi, by zdobyć trochę nowych poglądów na owe sprawy. Pod warunkiem szczęścia, jest dużo łatwiej myśleć kreatywnie o problemach, niż kiedy Twój umysł jest przepełniony myślami o bezradności i bezwartościowości.

Czy wiedziałeś, że średnio śmiejemy się 17 razy dziennie? Zawyżasz, czy zaniżasz statystyki? Musisz spędzać więcej czasu z zabawnymi i wesołymi ludźmi lub po prostu tylko otworzyć się na humor dookoła Ciebie. Wprowadź więcej śmiechu do swojego życia, a wprowadzisz także więcej kreatywności, polepszysz pamięć, pozbędziesz się stresu, polepszysz swoje zdrowie i umocnisz swoje relacje ze znajomymi.

Krótka notka o autorze
Deanna Mascle ma nadzieję, że znajdziesz więcej powodów do uśmiechu na jej blogu - http://smilesbydawggone.com
Tłumaczenie: Radek_1
Artykuł znalazł i polecił Mariusz :)
No comment yet

Sposób na trwałe i prawdziwe relacje

Każde uczucie uczciwie i prawdziwie nazwane to szansa na budowanie lepszych relacji. Dlatego warto, a nawet trzeba uczyć się rozpoznawać uczucia i o nich rozmawiać. Z psychologiem i psychoterapeutą, Agatą Rusak o dylematach związanych w przeżywaniem i wyrażaniem emocji rozmawia Ewa Zbiegieni. 
 
Ewa Zbiegieni: Co to są uczucia i do czego są nam potrzebne?

Agata Rusak: Są to pewne stany psychiczne, nasze wewnętrzne informatory. Bardzo naturalne, często związane z odruchowymi reakcjami fizycznymi. Są też związane z naszymi potrzebami. To takie bity informacji, mówiące o tym, co aktualnie się w nas dzieje, i o tym, jakie są zagrożenia. Na przykład strach potrafi być bardzo mocnym informatorem o zagrożeniu, a zdrowy wstyd – o przekroczeniu granicy moralnej dobra i zła. Odróżniamy emocje, które są bardziej pierwotne, czyli właśnie strach, fascynację, gniew, od tych, które zawierają dużą dozę myślenia, wyobraźni. Niezwykle ważne jest widzenie ich najpierw w sobie, a następnie wyrażanie drugiemu człowiekowi tego fragmentu prawdy o sobie oraz o sytuacji między nami. W małżeństwie, w rodzinie jest to podstawą szczerego dialogu.
 
Czyli uczucia wiele mówią o nas samych?

Emocje i uczucia są moją własnością. One mówią dużo więcej o mnie niż o osobie, z powodu której je przeżywam. Jeśli odczuwam wobec kogoś fascynację, podziw czy złość, mówi to coś o mnie, nie o tej osobie, bo ja jestem właścicielem moich uczuć. Muszę brać odpowiedzialność za to, co się ze mną dzieje i pracować nad opanowaniem. Jeśli chcę, by drugi człowiek naprawdę mnie poznał i zaczął uczciwie wchodzić w relację ze mną, to mówiąc o swoich stanach emocjonalnych, przyznaję się do tego, co jest we mnie w danym momencie.
 
Nawet jeśli jest to uczucie negatywne?

Nie dzielimy uczuć na pozytywne i negatywne, bo nie podlegają one ocenie moralnej. Przychodzą bez naszej woli. Odpowiadamy tylko za to, co zrobimy z tymi uczuciami. Dlatego można powiedzieć, że są uczucia miłe i niemiłe w przeżywaniu oraz służące dobru lub nie. Takie, które zbliżają ludzi bądź oddalają, na przykład w małżeństwie. Każde emocje uczciwie nazywane dają szansę, że będą zbliżać, jeśli dwoje ludzi ma dobrą wolę oraz przyjmuje, że druga osoba posiada swój wewnętrzny świat. Ważna jest zgoda na tę nieidentyczność dwóch osób. Wyraża się ona w dużej mierze właśnie poprzez uczuciowość. Na przykład jedno dziecko w rodzinie jest bardziej ekspresyjne emocjonalnie, a drugie skryte, jedno lękliwe, inne bardzo wrażliwe. Różnice między ludźmi to są również różnice związane z przeżywaniem.
 
Często właśnie dziwimy się, że dzieci tych samych rodziców bardzo się różnią.

Błędem jest, gdy na przykład do przestraszonego dziecka mówimy: „No, czego tu się bać!” – zaprzeczając temu, co czuje. I dodajemy: „Zobacz, Jasio się nie boi, Zosia się nie boi, a ty się boisz”. Często, niestety, podchodzimy do innych z przekonaniem, że wszyscy mamy tak samo widzieć, czuć, oceniać sytuację. Bardzo ważny jest szacunek do tych różnic, związanych z temperamentem, przeżywaniem i wyrażaniem uczuć. Każdy z nas ma zupełnie inne formy wyrażania, ale bogactwo przeżywania mamy wszyscy tak samo duże.
Autor: Ewa Zbiegieni  
Źródło: Familia 

No comment yet

Stres i sposoby radzenia sobie ze stresem.

Stres jest to wpływ otoczenia zmuszający organizm człowieka do zmiany zachowania w celu dostosowania się do nowej sytuacji, przeważnie przeżyć o ujemnym charakterze. W psychologii jest to dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami człowieka, a wymaganiami mu stawianymi.
 
Natomiast w medycynie stres to zaburzenie spowodowane czynnikiem fizycznym lub psychicznym. Śmiało można powiedzieć, że stresem rządzą hormony! Czynnikami powodującymi stres mogą być czynniki anatomiczne, fizjologiczne, umysłowe  lub fizyczne. Wyróżnić można trzy sposoby reakcji na stres. Pierwszy sposób to dystres, który jest reakcją organizmu na utrudnienie bądź zagrożenie i pojawia się w momencie zadziałania stresora. Kolejnymi sposobami są eustres mobilizujący do działania i neustres neutralny dla danej osoby, lecz dla innych osób dystresowy lub eustresowy.

Stres wiąże się z fizjologią organizmu, gdyż zawsze jest połączony z układem nerwowym. Poszczególne części ciała różnie reagują na stres, jest to tzw.  fizyczna reakcja np. serce zaczyna nam szybciej bić, a narządy płciowe produkują więcej hormonów. Innymi objawami są: napięte mięśnie, zaciśnięty żołądek, bóle głowy, intensywne pocenie, suchość w ustach, nadmierne wydzielanie śliny, bladość czy rumieńce na policzkach. Jak więc postępować, aby stres nie był dla nas męką? Przede wszystkim nie wystarczy go sobie tylko uświadomić, ważne jest działanie, które pozwoli nam na uniknięciu przykrych sytuacji związanych ze stresem.

Dobrym pomysłem jest codzienna gimnastyka lub co najmniej półgodzinny marsz na świeżym powietrzu, co pozwoli nam pozbyć się silnego napięcia, ponieważ ruch sprawia, że pozbywamy się z organizmu dużej ilości hormonów stresu i adrenaliny. Także oddychanie brzuchem pozwoli nam na uniknięciu stresu, gdyż właśnie takie oddychanie pozwala na całkowitą wymianę powietrza zalegającą w dolnej części płuc, a oddychanie piersiami jest płytkie, blokuje nasze kanały energetyczne i w konsekwencji nie pozbywamy się stresu.

Wydawać by się mogło, że towarzystwo innych osób może nas tylko jeszcze więcej zestresować, jednak obecność serdecznych i bliskich osób sprawia, że mamy poczucie bezpieczeństwa i czujemy, że jesteśmy potrzebni innym, co powoduje, że jesteśmy spokojniejsi. Picie ziół na uspokojenie i słuchanie relaksującej muzyki również pozwala na szybkie pozbycie się zdenerwowania i napięcia.

Najważniejsze jest jednak to, aby się nie poddawać i walczyć ze stresem, gdyż zbyt długotrwały stres może być niebezpieczny dla zdrowia psychicznego człowieka przede wszystkim może doprowadzić do zaburzeń lękowych takich jak nerwica i zaburzeń depresyjnych. Silny stres może stworzyć również ryzyko powstania zespołu stresu pourazowego i nie kiedy zaburzeń osobowości.



 
Daniela Kaczmarek
No comment yet

...o właściwej samoocenie.

„Chwila zgody na wszystko, co istnieje, jest lepsza niż tysiąc lat pobożności.”
Anthony de Mello
Z pojęciem samooceny zetknąłem się na samym początku mojej przygody z rozwojem osobistym, czy też duchowym, jak kto woli. Definicje były różne, ale jedna rzecz, która charakteryzowała wszystkich autorów piszących w tym temacie była zgodna – parcie na jak najwyższą samoocenę. Wyżej, wyżej, więcej i więcej – czy to przypadkiem nie przypomina wyścigu szczurów? Ten sam schemat – jak najwięcej, najszybciej i najwyżej – tylko zaaplikowany w innym temacie. Obserwując reakcje ludzi wokół siebie, zacząłem zastanawiać się nad tym, czym naprawdę jest samoocena i jak powinna ona się kształtować. I oto w przypływie inspiracji zrozumiałem, że:
Właściwa samoocena to stan, w którym bezwarunkowo kocham i akceptuję siebie dokładnie takiego, jakim jestem.

Cechą charakterystyczną tej definicji jest to, że nie jest ona w żaden sposób związana z pojęciami „wysoki” czy też „niski”. Moje bliższe przyjrzenie się tematowi samooceny doprowadziło mnie do zrozumienia, że właściwa samocena nie jest ani wysoka ani niska i używanie tych pojęć w kontekście samooceny to totalne nieporozumienie. Dlaczego? Odpowiedź jest banalna: skoro samoocena jest generalnie tym, jak sami siebie oceniamy, to ocenianie swojej oceny jako wysokiej lub niskiej jest jedynie tkwieniem w tym samym zaklętym kręgu ocen, czyli produkowaniem oceny dla oceny. Nieco przypomnina to zastanawianie się jak bardzo maślane jest masło lub czy ten sam biały kolor jest bardziej czy mniej biały. Pomijając dalsze filozoficzne konotacje, najważniejsze jest zauważenie, że doczepianie do samoceny słów „niski” lub „wysoki” to tkwienie w tym samym świecie względności, który w każdej chwili może zostać zachwiany i naruszony, czyli nasza „wysoka” samoocena może nagle spać na pysk i prysnąć jak bańka mydlana, lub odwrotnie „niska” samoocena może w danej chwili przeistoczyć się w wysoką, co akurat wielu może uznać za stosowne. Rzecz jasna, jeśli nam to pasuje możemy nadal tkwić sobie na tej psychodelicznej huśtawce naszego umysłu, bujając się notorycznie góra-dół, albo też, możemy odnaleźć właściwą samoocenę, która jest czymś, co poza owe ograniczenia wykracza.

Aby to dogłębniej zrozumieć, przyjrzyjmy się iluzji zwanej wysoką lub niską samooceną. Przede wszystkim należy zrozumieć, że wyznaczana jest ona w oparciu o indywidualną interpretację rzeczy dziejących się na zewnątrz nas. Bardzo łatwo to zrozumieć posługując się poniższym ćwiczeniem. Jest taka znana scena z filmu „Matrix”, gdzie Neo wraz z Morfeuszem znajdują się w białej pustce, gdzie nie ma nic oprócz sofy. Teraz spróbuj sobie wyobrazić jeszcze bardziej ekstremalny scenariusz: jesteś zawieszony całkowicie sam, bez nikogo ani niczego w takiej totalnie pustej przestrzeni – i nawet ową sofę ktoś Ci zabrał ;). Jak siebie wówczas ocenisz? Wysoko? Nisko? Z czym się porównasz, aby określić siebie takimi słowami? Jak widać, w takiej sytuacji samoocena zwyczajnie nie będzie miała jakiejkolwiek podstawy aby zaistnieć.

Tymczasem, polecam kolejne ćwiczenie pokazujące kruchość i zmienność naszych ocen. Wyobraź sobie pracę z której jesteś bardzo zadowolony i w której zarabiasz niezmiennie 3000 DT (DukatoTalarów ;) miesięcznie. Zakładam też, że jest to więcej niż otrzymują wszyscy Twoi znajomi i patrząc z tradycyjnego punktu widzenia, można śmiało powiedzieć, że Twoja samoocena w aspekcie finansowym jest w tym momencie bardzo wysoka. Załóżmy teraz, że w kraju w którym żyjesz jest inflacja w skali 5% rocznie, czyli, upraszczając temat znacznie, co roku ceny rosną o 5% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Po 30 latach pracy w tej samej firmie i takich samych zarobkach, za te same pieniądze możesz kupić cztery razy mniej rzeczy, niż miało to miejsce na starcie. Jeśli do tego dodasz fakt, że znajomi otrzymali podwyżki i zmieniwszy miejsce zatrudnienia zarabiają powiedzmy dwa razy tyle, co Ty, to jak bedziesz siebie w tym momencie oceniał? Z całą pewnością Twoja samoocena poszybuje drastycznie w dół.

Ale to jeszcze nic: pomijając przypadki ekstremalne, w zasadzie dla każdego praktycznie człowieka można znaleźć inną osobę, która bedzie w czymś „lepsza” lub „gorsza”. Teraz pytanie – w jaki sposób wyznaczysz dla siebie poprzeczkę? Możesz z łatwością dowartościować się porównując Twoje wynagrodzenie z tym, co otrzymują pracownicy fizyczni na Tajwanie, albo możesz załamać się porównując swój przychód z zarobkami maklera z Wall Street. Taka gonitwa i warunkowanie umysłu może trwać w nieskończoność, gdyż zawsze znajdą się ludzie którzy są w bezpośrednim porównaniu zarówno „lepsi” albo „gorsi”. Wniosek z tego prosty - budowana w taki sposób samooocena będzie zawsze narażona na zachwiania w zależności od wpływających na nas czynników zewnętrznych. Co więcej, taka samoocena będzie zawsze tylko i wyłącznie kruchą grą i zabawą naszego ego.

Patrząc na klasyczne podejście do samooceny rzuca się w oczy jeszcze jedna rzecz. O ile nikt nie ma większych problemów ze wskazaniem negatywnych objawów i skutków niskiej samooceny, takich jak np. poczucie wstydu, nieumiejętność radzenia sobie z krytyką, brak zaradności, potępianie siebie, itd., to mało kto wskazuje na fakt, że tak samo wysoka samoocena może być przyczyną poważnych problemów i jest stanem dalekim od równowagi. Ludzie przekonani o swojej wyższości i lepszości mogą zachowywać się w sposób arogancki, butny a nawet agresywny w stosunku do ludzi w swoim otoczeniu tylko po to, aby – świadomie lub podświadomie - utrzymać w sobie przekonanie o swojej nieskazitelnej doskonałości. Zawyżona samoocena prowadzi do przeceniania swoich zdolności i umiejętności, powoduje tendencje do ignorowania alternatywnych faktów, pogardy, wrogości czy złośliwości wobec innych. Można powiedzieć słowami znanego powiedzenia, że przerost samooceny prowadzi do „zaprzedania duszy diabłu” – zaczynasz bronić i trzymać się za wszelką cenę stworzonych iluzji, robisz wszystko aby utrzymać status quo, zaprzedajesz się swojemu ego tracąc autentyczność. Gdzie wówczas jesteś, jak wygląda kontakt z prawdziwym samym sobą? W konsekwencji - hamujesz swój własny rozwój osobisty, gdyż zamiast otwierać serce i akceptację do świata, dążyć do spokoju i błogości gonisz za zakłamanymi wyobrażeniami. I nie jest to tylko wymysł mojej wyobraźni – od końca lat 90-tych prowadzone były w USA badania, które pokazywały wyraźnie, że spora grupa przestępców, dokładnie odwrotnie w stosunku do tego, co początkowo zakładano, ma bardzo wysoką samoocenę i bez pardonu atakuje tych, którzy ową samoocenę próbują naruszyć. Takich przykładów znajdziemy w około znacznie więcej, patrząc z punktu historycznego można wskazać na faszystów uznających się za nadludzi w stosunku do innych narodowości. Jakie owoce przyniosła taka postawa, każdy wie. Podsumowując, przecenianie właśnej wartości jest podobnie szkodliwe i destrukcyjne jak i jej niedocenianie, choć efekty tego nie są może aż tak wyraziste i zauważamy je dopiero w dłuższej perspektywie czasowej.

Jak zatem zacząć budowanie właściwej samooceny?

Pierwszą i zasadniczą rzeczą jest przyjęcie na siebie odpowiedzialności za to, co o sobie myślimy – niezależnie od tego jak nieprzyjemnie to wszystko wygląda. Nawet jeśli owe przekonania przekazali nam inni ludzie – to w ostatecznym rozrachunku my i tylko my decydujemy o tym, kogo chcemy słuchać. Przykładowo: jak zareagujesz, jak 5-letnie dziecko nazwie Cię głupkiem? A jak, jeśli to samo słowo powtórzy profesor na uniwersytecie? Nauczono nas abyśmy przekazywali władzę w ręce autorytetów i żyli w ich cieniu – ale czy naprawdę mają tak perfekcyjnie rozwiniętą zdolność oceny, aby bezgranicznie im wierzyć i ufać? Czy zawsze dążą do naszej korzyści i czy na pewno chcą dla nas tego, co najlepsze?

Warto się nad tym zastanowić, gdyż tylko i wyłącznie od nas zależy, jaką prawdę chcemy w życiu przyjąć i uznać za swoją własną. Nawet jeśli w Twojej głowie jest w tej chwili okropny śmietnik, to jest to efekt Twojego wyboru – zaakceptuj to! Nie ma co załamywać rąk – mimo, że wiele osób boi się słowa odpowiedzialność jak ognia, to uznanie tego faktu jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie mogą Ci się przytrafić w życiu. Zmienia bowiem nasz stosunek to niego i zamiast być zewnątrz- stajemy się wewnątrzsterownym, słuchając swojego wewnętrznego głosu i sami stanowiąc i decydując o sobie. To pozwola odzyskać nam autonomię, wolność i niezależność – od opinii innych ludzi, rodziców, księży, polityków, kreatorów mody czy gwiazd filmowych. To jest solidną podstawą do wprowadzania w naszym życiu zmian. Zmiany te dotyczą jednak jednej zasadniczej rzeczy – pokochania siebie.

To my decydujemy o tym, czy chcemy czy nie chcemy siebie uznać i zaakceptować. Co prawda, będąc odpowiedzialni za siebie możemy w naszym życiu zmieniać bardzo wiele – zacząć zdobywać wymarzone rzeczy czy kształtować ciało tak, aby było tak piękne jak tylko tego zapragniemy – ale czy to naprawdę uczyni nas szczęśliwszymi czy może wpędzi w niekończący się wyścig szczurów i spiralę konsumpcji? I nie zrozumcie mnie kochani źle – ja nie mam nic przeciwko ziemskim uciechom, wprost przeciwnie, każdemu życzę aby w pełni się tutaj spełniał i realizował marzenia. Tylko, czy naprawdę od tego ma zależeć nasza wartość jako ludzi i miłość własna? Myślę, że budowanie swojej samooceny w zależności od tego ile mam albo jak wyglądam to niemiłosiernie okropna krótkowzroczność. To wszystko bowiem nieuchronnie przeminie. Akceptacja siebie, takim jak jesteśmy jest o tyle ważna, że umysł jak małpa zawsze znajdzie się obiekt do porównań, który może być od nas lepszy albo i gorszy. Podobnie też w naszym otoczeniu znajdą się ludzie, którym coś w Tobie nie będzie odpowiadać – negatywne opinie ominęły nawet Buddy czy Jezusa. Przestań zatem warunkować się swoimi i cudzymi ocenami, i zacznij kochać i szanować siebie niezależnie od tego, jak bardzo wydaje mi się coś dobre lub złe.

Pierwsze ćwiczenie jakie mogę w tym miejscu polecić – napisz na kartce wszystko, co uważasz w sobie za złe, niedobre, niegodziwe, wstydliwe, ograniczające – i do każdego z tych określeń zastosuj następującą formułę:

Pomimo że [tutaj nazwa tego, co uważasz za złe] w pełni kocham, szanuję i akceptuję siebie.

albo:

Ja, [tutaj swoje imię], w pełni kocham i akceptuję siebie pomimo, że [i tutaj wymieniam problem]

Sceptyk z pewnością zarzuci mi, że takie afirmowanie jest oszukiwaniem siebie. Bo jak mogę kochać siebie, skoro czuję, że jest inaczej? Właśnie na tym polega rzecz – Twoje poczucie bycia gorszym, niegodnym, bezwartościowym jest tak samo wprowadzone z zewnątrz do Twojego umysłu, jak owa afirmacja. Z tym, że najprawdopodobniej dowiedziałeś się od tego od innej osoby, która w podobny sposób afirmowała Ci, że jesteś niedobry aż w końcu w to uwierzyłeś. Wróć zatem do tego, co pisałem o odpowiedzialności – to Twój, świadomy lub nieświadomy wybór spowodował, że w taki sposób się oceniasz. Musisz zadecydować, w co chcesz wierzyć i komu zaufać – sobie czy innym? Postaraj się zatem poczuć, że może być inaczej, otwórz się na inną perspektywę i spojrzenie.

Oczywiście, afirmacja to tylko jedna z dróg. Jakikolwiek sposób, metoda czy technika jaką zastosujesz, aby pokochać i w pełni zaakceptować siebie, o ile nie będzie działać na szkodę i kosztem innych ludzi, przyniesie pozytywne efekty. Ważne też jest to, aby na tym nie poprzestawać. Właściwa samoocena to nie tylko powtarzanie sobie, jak bardzo siebie kocham i myślenie o sobie z akceptacją. To także realizacja tego w życiu, przejawianie tego w słowach i uczynkach. I niekoniecznie musimy zaraz czynić w tym momencie cuda, gdyż tak naprawdę w zupełności wystarczy zacząć od prostych, codziennych rzeczy. Postępujmy zatem tak, abyśmy nie musieli nic sobie zarzucać, odważnie, w zgodzie z własnym sumieniem. Dopiero właściwe połączenie myślenia z miłością, mówienia z miłością i działania z miłością przynosi w pełni pożądany efekt w postaci właściwej samooceny - czyli stanu, w którym bezwarunkowo kocham i akceptuję siebie dokładnie takiego, jakim jestem.

Pozdrawiając serdecznie i życząc powodzenia na duchowej ścieżce
Elijah


www.elijah-blog.info
autor artykułu: Elijah
No comment yet

Jak rozpoznać pozytywny stres?

Każdy zna to uczucie sprzed ostatniego zaliczenia przed uzyskaniem absolutorium lub pierwszej rozmowy o pracę - przyspieszony oddech, serce wyskakujące z piersi, drżenie dłoni czasem zaczerwienienie i drżenie głosu. Ale stres ma również drugie oblicze - bywa pozytywny!
Obserwacja sposobu, w jaki bije serce, może dostarczyć wielu cennych informacji o tym, jak podejmiemy decyzje pod wpływem stresu. Odczuwanie go jest naturalną reakcją, której od wielu lat przypisywano negatywną konotację, ale tak być nie musi - twierdzi profesor Uwe Dulleck z Queensland University of Technology w Australii.
Zespół australijskich badaczy obserwował uczestników badań (osoby podczas godzin ich pracy), mierząc nieustannie rytm bicia ich serc - w różnych sytuacjach podczas wykonywania obowiązków zawodowych.
Negatywny stres można zidentyfikować mierząc bicie serca i jego zróżnicowanie w krótkich odcinkach czasu:
- Jeśli czujemy, że bicie serca zmienia się w krótkich okresach - oznacza to, że nasze ciało jest zrelaksowane, aktywne i odczuwa pozytywny stres. W takich sytuacjach ciało jest bardziej podatne na zmiany i łatwiej dostosowuje się do oczekiwań sytuacji.
- Jeśli natomiast czujemy, że rytm serca nie zmienia się lub zmienia w niewielkim tylko stopniu oznacza to, że nasze ciało nie jest odprężone i spokojne Jest to stan negatywnego stresu. Taki stan uodparnia ciało na zmiany środowiska, czyni je mniej wrażliwym na oczekiwania wobec niego skierowane i sprzyja zachowaniu przebiegającemu w bardziej regularny sposób. W takiej sytuacji ciało działa raczej jak silnik samochodowy - niezwykle efektywny w pewnych warunkach, ale ze skłonnością do zepsucia się jeśli, pojawią się warunki nieprzewidziane przez konstruktora.
Krzysztof Tomanek
No comment yet

Wpływ stresu na organizm człowieka

Rozwijająca się w bardzo szybkim tempie cywilizacja, rozwój techniki, szybkie tempo życia rodzinnego, społecznego w różnorodny sposób i bez przerwy oddziałują na biologiczny i psychiczny stan człowieka. Tempo to sprawia, że żyjemy w ciągłym stresie, który może spowodować całkowite załamanie umysłowe lub fizyczne ,o ile na czas nie zostaną podjęte zdecydowane środki zaradcze. Stres stanowi poważny problem dzisiejszych zindustrializowanych społeczeństw. Jest odpowiedzialny za wiele chorób, bywa przyczyną głębokiego bólu i życiowych tragedii.
Jak brzmi definicja stresu?
W literaturze przedmiotu czytamy, że jest to zespół powiązanych procesów w organizmie i systemie nerwowym stanowiących ogólną reakcję osobnika na działanie bodźców lub sytuacji niezwykłych, trudnych, zakłócających, zagrażających, przykrych lub szkodliwych zwanych stresorami. Stres to obszerny proces obejmujący złożone zjawiska biochemiczne, fizjologiczne, behawioralne i psychiczne, z których wiele ma bezpośredni lub pośredni związek ze zdrowiem.
Inaczej powiemy, że: stres to proces, za pomocą którego czynniki środowiskowe zagrażają równowadze organizmu lub ją naruszają i za pomocą którego organizm reaguje na zagrożenie.
Stres to pojęcie, którego istnienie zakłada się po to, aby wyjaśnić pewne formy zachowania. Zwykle uważa się go za czynnik pośredniczący, jako nieobserwowalne hipotetyczne pojęcie, o którym się wnioskuje, aby wyjaśnić pewne obserwowalne zachowania.
Wiele zewnętrznych wydarzeń lub sytuacji niesie rozmaite problemy, niektóre lub wszystkie mogą być w pewnych warunkach uznane za stresujące. Podejmując próby sklasyfikowania rodzajów stresorów według licznych wymiarów, łącznie z długością oddziaływania stresora, wielkością reakcji przez niego wywołanej i liczbą osób, na które wpłynął, Lazarus i Cohen ( 1977 ) opisali trzy główne kategorie stresów :
1) Kataklizmy - oznaczają wypadki zdarzające się kilku osobom lub całym społecznością jednocześnie. Zwykle są nieprzewidywalne np. klęski żywiołowe, wojny, skażenie na dużą skalę. Pewnym pozytywnym znakiem w przypadku tych stresorów jest fakt, że ludzie dzielą stres z innymi, którzy przechodzą te same trudności, oraz otrzymują pomoc i wsparcie społeczne na szeroką skalę. Powrót do dawnego stanu po zadziałaniu tego stresora jest zazwyczaj długotrwały.
2) Stresory osobiste - dotyczą poszczególnych osób, są to takie zdarzenia jak np. śmierć bliskiej osoby, rozwód, choroba nie zdanie egzaminu, utrata pracy. Mogą, lecz nie muszą być przewidywalne, wymagają ogromnych wysiłków dla poradzenia sobie ze stresem, tym bardziej, że nie występuje tutaj aspekt wsparcia lub jest ograniczony do kilku osób.
3) Stresory drugoplanowe (środowiskowe) - to codzienne kłopoty życiowe są to małe, lecz uporczywe problemy, należą do nich np. hałas w miejscu pracy, słabe oświetlenie, głośna muzyka, wysokie wymagania nauczyciela, są znacznie słabsze niż pozostałe dwie kategorie. Nagromadzone, po pewnym czasie mogą stanowić poważne zagrożenia, ale pojedynczo na ogół nie wyrządzają większej szkody po drugie są chroniczne. Ich wpływ utrzymuje się przez dłuższy okres, a skutki działania pojawiają się stopniowo.
Obecnie w psychologii stres występuje w dwóch znaczeniach:
a) biologicznym
b) psychologicznym
Te dwa rodzaje stresu odnoszą się do innych obszarów reagowania organizmu i są ściśle ze sobą związane. Procesy umysłowe, bowiem są w ścisłym związku z przebiegającymi w organizmie zmianami fizjologicznymi, a udowodnił to w swoich badaniach na początku XX w. fizjolog Walter Cannon ( który jako pierwszy użył terminu s t r e s ) zwrócił uwagę, że stresory emocjonalne takie jak: ból, strach i gniew powodują istotne zmiany w funkcjonowaniu fizjologicznym. Cannon zwracał uwagę na ważną „funkcję bezpieczeństwa” adrenaliny i noradrenaliny. Sugerował, że hormony te odgrywają szczególną rolę w adaptacji, pobudzając organizm - układ nerwowy (AUN ) oraz układ gruczołów dokrewnych (przysadki i nadnercza ) a tym samym umożliwiając mu szybszą reakcję na niebezpieczeństwo. Tak więc człowiek, odczuwając ogromny strach lub gniew, doznaje pobudzenia, które może być nieprzyjemne, ale przygotowuje go do działania przeciw bodźcowi, który ten stan wywołał. „ Walcz lub uciekaj” to zdolność organizmu do stawiania oporu lub możliwość ucieczki w obliczu zagrażającej sytuacji.
Tę wczesną koncepcje stresu emocjonalnego rozwinął i naukowo dopracował Hans Seyle.
Stres w ujęciu biologicznym to zespół zmian fizjologicznych organizmu pojawiających się w odpowiedzi na działanie bodźców szkodliwych.
Hans Selye prowadził badania nad tymi zmianami, które pozwoliły mu na stworzenie teorii ogólnego zespołu przystosowania GAS.:
Reakcja stresu rozwija się przez trzy stadia:
  1. Stadium reakcji alarmowej
  2. Stadium odporności
  3. Stadium wyczerpania
W stadium reakcji alarmowej wyróżniamy dwie fazy:
1) Faza szoku - to początkowy bezpośredni wpływ czynnika szkodliwego na organizm, który reaguje takimi sygnałami fizjologicznymi jak: spadek ciśnienia krwi czy obniżenie ciepłoty ciała.
2) Faza przeciwdziałania szokowi - organizm podejmuje aktywny wysiłek obronny. Budzi się w człowieku pierwotny instynkt przeżycia wywołujący specyficzną reakcję fizyczną i chemiczną. Związana jest ona ze zwiększoną produkcją adrenaliny - hormonu wytwarzanego w gruczołach nadnerczy. Pełni on rolę tzn. mediatora układu nerwowego. Adrenalina wydzielana jest bezpośrednio do krwiobiegu, dzięki czemu skutki jej działania są natychmiastowe. Przygotowuje organizm do ucieczki bądź do walki - stawienia czoła wyzwaniu.
Zwiększony przypływ adrenaliny do krwi pojawia się w reakcji zarówno na stres biologiczny jak i psychologiczny (emocjonalny).Przygotowuje tkanki i narządy wewnętrzne do szybkiej reakcji na kryzys. Zwiększa tempo i siłę pracy serca oraz podnosi ciśnienie krwi. Przyśpiesza także przemianę glikogenu w glukozę, dostarczając w ten sposób dodatkową energię do mięśni. Oddech ulega przyśpieszeniu ponieważ płuca usiłują zaczerpnąć większą dawkę tlenu. Temperatura organizmu podnosi się, jednocześnie zostaje zatrzymany proces trawienia.
W stadium odporności organizm względnie dobrze znosi czynniki szkodliwe działające dłuższy czas, lecz słabiej toleruje czynniki uprzednio nieszkodliwe.
Stadium wyczerpania następuje wtedy, gdy organizm nie jest w stanie zwalczyć działających stresorów. A pojawiające się pobudzenie organizmu jest wskaźnikiem rozregulowania funkcji fizjologicznych i utraty zdolności obronnych organizmu.
Hans Selye rozróżnia dwa rodzaje stresu:
  • konstruktywny
  • destrukcyjny
Pierwszy nazywa eustresem - wzmożone wydzielanie adrenaliny może spowodować pożyteczną i pozytywną reakcję na sytuacje niebezpieczne. Jest siłą umożliwiającą człowiekowi skuteczne działanie w chwili kryzysu, mobilizowanie maksymalnych sił i potencjału w celu odwrócenia grożącej katastrofy. Człowiek sięga do swoich rezerw psychofizycznych, dzięki którym przekracza granice przeciętności.
Drugi to dystres - zbyt intensywny i długotrwały stan stresu może mieć poważne działanie destrukcyjne. Może uszkadzać układ immunologiczny, sprawiając, że osoba żyjąca w stresie będzie bardziej podatna na choroby. Utrata energii w wyniku nieustannego stresu sprawia, że organizm staje się niezdolny do codziennej regeneracji.
Pojęcie stresu psychologicznego postrzegane jest przez naukowców jako przebywanie człowieka w sytuacji trudnej, niepożądanej dla niego, przekraczającej jego możliwości adaptacyjne. Odnosi się to do stanu organizmu wywołanego przez czynniki zewnętrzne.
Rozpatrując stres psychologiczny trzeba zaznaczyć dwa jego aspekty:
- sytuację stresową - to znaczy bodźce, które wywołują zaburzenia; to taki układ warunków, w których jednostka została nadmiernie obciążona. Można to porównać do sytuacji trudnej, w której następuje przeciążenie organizmu. Rodzaj sytuacji stresowej wywołuje różne natężenia przeżyć emocjonalnych..
- reakcję stresową - są to wszelkie zmiany w zewnętrznym zachowaniu się, postawach wywoływanych przez te właśnie bodźce, może przybierać różne formy, takie jak: przezwyciężenie stresu, obrona przed stresem i załamanie psychiczne
Radzenie sobie stanowi ważną część reakcji stresowej. Istnieją setki różnych jego strategii, których można użyć w pokonywaniu stresującego wydarzenia. Cohen i Lazarus wyróżnili wśród strategii radzenia sobie pięć ogólnych kategorii:
  1. Działanie bezpośrednie - człowiek próbuje bezpośrednio pokierować lub zmienić położenie, uciec lub w jakiś inny sposób usunąć fizyczną obecność stresora.
  2. Szukanie informacji - osoba szuka informacji na temat danej sytuacji, aby móc zrozumieć i przewidzieć kolejne wydarzenia. Takie działanie bywa pomocne przy rozwiązywaniu problemu lub opanowaniu emocji.
  3. Powstrzymywanie się od działania - czyli nie robienie niczego w danej sytuacji. W niektórych przypadkach może to być najlepsze wyjście, zwłaszcza, jeżeli wydarzenie uzna się za krótkotrwałe.
  4. Wewnętrzne lub uśmierzające strategie radzenia sobie - dostosowanie się do sytuacji stresującej poprzez ponowną jej ocenę
  5. Zwrócenie się do innych po pomoc i emocjonalne wsparcie.
Zmagając się ze stresorem, człowiek czerpie z całego bogactwa rozmaitych strategii radzenia sobie. Ta sama osoba może w różnych okresach wybrać strategie wewnętrzne, zwrócić się o pomoc do innych lub szukać informacji. Która strategia zostanie wykorzystana w danym momencie, zależy w dużej mierze od rodzaju stresora oraz problemów występujących w określonej sytuacji, w której doszło do stresującego wydarzenia.
W stresie psychologicznym wywołanym przez obiektywne niebezpieczeństwo, można wyróżnić trzy fazy:
  • zagrożenia
  • działania niebezpieczeństwa
  • fazę skutków
W pierwszej fazie, człowiek dostrzega oznaki niebezpieczeństwa, które wywołują u niego strach i lęk. W drugiej, widzi zagrożenie, a także sposób uniknięcia, poprzez działania obronne. W ostatniej fazie, człowiek spostrzega bardziej lub mniej długotrwałe skutki.
Ze stresem psychologicznym mamy do czynienia wtedy, gdy określony bodziec lub konfiguracja bodźców zostają ocenione jako sygnał szkody (krzywda, zagrożenie lub wyzwanie) Proces oceny zagrożenia według Lazarusa ma dwie podstawowe formy są to:
a) ocena pierwotna - odnosi się do zdarzenia, zadajemy sobie pytanie: Jaką cenę za to zapłacę? Zdarzenie, które wiąże się z krzywdą stratą zagrożeniem lub wyzwaniem, będzie oceniane jako stresujące. Zdarzenie, które nie będzie miało wpływu na nasz dobrostan ocenimy jako - bez znaczenia.
b) ocena wtórna - dochodzi do niej wówczas, gdy sytuację uznamy za stresową. Odnosi się ona do zdolności, wykorzystania zasobów własnych odporności na stres, dla opanowania krótkotrwałej reakcji na bezpośrednio obecny stresor. Podczas oceny wtórnej zadajemy sobie pytanie:

Jak mogę poradzić sobie z tym stresem?

Oceny pierwotnej i wtórnej dokonuje się niemal jednocześnie. Im jest mniej zagrożeń wtórnych, tym jest lepsza umiejętność radzenia sobie ze stresem.
Indywidualna tolerancja na stres, determinowana jest przez aktualny stan zdrowia (odporność fizyczna), osobowość, inteligencję, temperament, zdolności, charakter i własne doświadczenia.
Funkcjonowanie mechanizmu stresu można wyjaśnić, analizując funkcjonowanie człowieka w różnych sytuacjach, w układzie człowiek - otoczenie. Oznacza to, że człowiek i środowisko pozostają ze sobą w dynamicznym związku, wzajemnie na siebie oddziałując.
Człowiek jest zależny od otoczenia, jego działania, ponieważ to ono tworzy różne sytuacje: zagrożenia, trudne, normalne, czasem optymalne itp.
Zmiany zachowania jednostki w sytuacjach trudnych przedstawił J. Reykowski w następujący sposób:
Zmiany niespecyficzne - obejmują trzy fazy
1) Faza mobilizacji - mobilizacja organizmu i samokontrola emocjonalna są zwiększone. Pojawiają się reakcje obronne organizmu. Faza ta sprzyja realizacji celów.
2) Faza rozstrojenia - następuje naruszenie struktury czynności, a reakcje emocjonalne nie podlegają już pełnej kontroli. Obniża się sprawność w zakresie rozwiązywania problemów oraz pogarsza się zdolność spostrzegania rzeczywistości, myślenia twórczego, koncentracji i odtwarzania informacji.
3) Faza destrukcji - następuje dezorganizacja struktury czynności, zaburzenia funkcji percepcyjno - poznawczej i nieraz utrata zdolności obronnych przez organizm

Zmiany specyficzne - ściśle zależne od cech sytuacji trudnej

1) Reakcje zwalczania trudności - usuwanie przeszkody, pokonywanie bariery psychicznej, psychospołecznej. Człowiek mobilizuje wszystkie swoje siły umysłowe i fizyczne, tworzy racjonalne koncepcje rozwiązania danego problemu.
2) Mechanizmy obronne - specyfiką ich jest to, że działają mniej lub bardziej świadomie, to znaczy, że jednostka, która je uruchomiła nie zdaje sobie sprawy, nie potrafi o nich pomyśleć lub powiedzieć i jest przekonana, że jej zachowanie nie jest naganne.
Według Lazarusa na zachowanie człowieka w sytuacji stresu ogromny wpływ ma osobowość człowieka. Według tegoż autora czynnikami wpływającymi bezpośrednio na reakcje stresowe są:
  • motywacje
  • możliwości ego ( silne lub słabe ego );
  • dyspozycje obronne ( tendencje do lęku, defensywność, walka, unikanie jej );
  • ogólna ocena własnych możliwości.
Jeżeli człowiek posiada optymalną motywację, która zmusza go do podjęcia działań i silne ego jest on w stanie tą barierę pokonać. Siła ego jest związana z poczuciem własnej wartości i poprawnym kontakcie człowieka z rzeczywistością, zdolnością do prawidłowego odbierania docierających informacji i realistycznego ich interpretowania. Cechy te, odgrywają ogromną rolę w zachowaniach ludzi w odniesieniu do sytuacji trudnych. Człowiek o silnym ego, silnym poczuciu własnej wartości, łatwiej przejdzie przez trudne nieprzewidziane sytuacje. Koncentrując się na swoich wewnętrznych reakcjach na stres, szybciej przystosowuje swój organizm do przezwyciężenia go.

Mechanizmy obronne

Osoby, które spostrzegają świat jako źródło zagrożeń frustracji i niebezpieczeństw są skłonne do reagowania silnymi reakcjami emocjonalnymi, wywierającymi dezorganizujący wpływ na ich działanie. Celem podniesienia komfortu psychicznego, stosują mechanizmy obronne, np.: racjonalizacja, kompensacja, projekcja itp.
Projekcja - to nieświadomy mechanizm rzucania na ludzi swoich wad, czy niepożądanych cech. Przypisując otoczeniu negatywne motywy działania, człowiek chroni się przed przyznaniem, że sam nimi się kieruje.
Racjonalizacja - polega na nieadekwatnym wyjaśnianiu przyczyn zachowania. Szukania przyczyn swoich niepowodzeń w otoczeniu zewnętrznym, niepowodzenia tłumaczą, że sukces w gruncie rzeczy ich nie interesował lub, że mogą nadrobić straty jeszcze intensywniejszą pracą na innym polu. Tego rodzaju przeniesienie aktywności niejednokrotnie służy zamaskowaniu agresji i wrogości, które często towarzyszą stresom i lękom.
Kompensacja - w tym mechanizmie obronnym, człowiek kieruje swoją aktywność na cele podobne do tych, których nie udało mu się zrealizować. W wielu społeczeństwach, umiejętność kompensacji, jest wysoko ceniona. Dzięki temu mechanizmowi ludzie często osiągają fantastyczne wyniki np. w nauce.
U osób, u których występuje brak wiary w swoje uzdolnienia, którzy mają poczucie niższości, odporność na stres jest mniejsza. Ludzie o takich cechach mogą być lękliwi, impulsywni. Ciężko im opanować reakcję, a tym samym przezwyciężyć sytuację dla nich trudną. Tego typu zachowania uwarunkowane są również cechami temperamentu.
Stres towarzyszy nam przez całe życie, lecz żeby nim kierować należy wiedzieć, czym jest i co oznacza, umieć go zwalczać, gdy jest szkodliwy a wykorzystać, gdy jest dobroczynny a za to optymalne rozwiązanie odpowiedzialna jest cała struktura naszej osobowości.
www.poradnikpr.info
No comment yet

…o manipulacji poczuciem winy

Uwielbiam życie. Podróż, wchodzę na górę, przyspieszona akcja serca, pot na plecach i radośnie oddycham pełną piersią. Czuję wiatr i deszcz na twarzy – tylko po to, aby chwilę później zlizały to pomruki słońca. I tak dalej… Setki życiowych doświadczeń związanych z ciałem, tak dobrze każdemu znanych. Czasami jednak zamykam się w sobie – po to, aby się lepiej poznać. Świat zewnętrzny przestaje mieć znaczenie, schodzi na drugi plan, a cała moja istota skupia się na wnętrzu i jego, hmm, „skarbach”. Owe skarby to nie zawsze „złoto” niestety. Tym razem w swoim wnętrzu odkrywam podatność na manipulacje.
Temat manipulacji emocjonalnych, a zwłaszcza manipulacji poczuciem winy (zwanej przeze mnie dalej MPW), od dawna wywoływał we mnie irytację i agresję – do zupełnie niedawna byłem jego niewolnikiem. Czułem wewnętrznie, że coś jest nie tak, niemniej, nie potrafiłem tego dokładnie zdefiniować i poznać – dlatego też, pozwalałem, aby otoczenie miało na mnie wpływ, poprzez mechanizmy tak niezwykle perwersyjne, głęboko zakorzenione i powszechnie akceptowalne, że aż… uznawane przeze mnie za niemalże naturalne. Pozostawało jednak niezrozumiałe rozdrażnienie. W końcu się temu bliżej przyjrzałem – i oto co zauważam.
Podstawa: cały mechanizm MPW zasadza się na fundamencie ludzkiej tożsamości. Rodząc się na tym świecie, nie do końca wiemy i rozumiemy, kim jesteśmy – w naturalny zatem sposób dążymy zatem do samookreślenia się. Ramy dualnego świata dopuszczają dwa zasadnicze bieguny egzystencji – „dobry” i „zły”. Oczywiście, nikt z nas nie chce być „zły”, każdy pragnie być „dobry”, więc dążymy do realizacji i przejawiania tego, co dobre. I niekoniecznie tego, co dobre w naszych własnych oczach, początkowo – wykorzystując system wartości najbliższego otoczenia w którym dorastamy – czyli rodziny. Przykładów nie trzeba daleko szukać – wystarczy moment pobyć z matką zajmującą się kilkuletnim dzieckiem, aby doskonale zauważyć, jak jest ono przez nią kodowane w celu uzyskania „pożądanych” zachowań. Jesteś „dobry” kiedy wykonujesz rzeczy aprobowane i „zły” kiedy robisz coś, co nie podoba się Twoim opiekunom. Oczywiście, ten mechanizm nie dotyczy tylko dzieci – nagminnie stosowany jest także przez dorosłych ludzi.
Tutaj zauważam dwie klasyczne strategie, stosowane zwykle przez manipulantów. W pierwszej – manipulant odgyrwa rolę „pozytywnego”, „dobrego” bohatera, przypisując Ci wprost negatywne zachowania i postawy. Kilka typowych przykładów:
1) „Tak Cię mocno kocham a Ty nawet nie chcesz dla mnie (…)” i tu w miejsce kropek wstawiamy nazwę dowolnego zachowania, jakie oczekuje od nas manipulant. Oczywiście, aby nie być tym „złym”, wypełniamy wolę „dobrego”. Niezwykle często spotykane w stosunku do dzieci – oferowanie „miłości” w zamian za spełnienie określonych warunków. Nie ma to jak uderzać w najsłabszy punkt, nieprawdaż? Jak dla mnie to chyba najbardziej brutalna forma manipulacji jaką można stosować wobec dzieci.
2) Bardzo podobne do powyższego, i równie często spotykane, choć już mniej perfidne – „Tyle dla Ciebie zrobiłem, mogłabyś chociaż dla mnie (…)”. Z poczucia winy, wykonujemy co nam kazano.
3) „Mamusia cały dzień spędziła w kuchni przygotowując jedzenie, a Ty teraz nie chcesz jeść?” – ktoś się dla Ciebie napracował, a Ty to odrzucasz, podły niewdzięczniku? Przecież powinieneś być akurat głodny i mieć ochotę na to, co Ci właśnie przygotowano. Często ta manipulacja wiąże się z mniej więcej takim szantażem: „Jeśli nie zjesz, to…” i tu lista gróźb.
Jak widać na załączonym obrazku, strategia w swojej formie bardzo prosta, niemniej, często bardzo skuteczna, zwłaszcza w przypadku najmłodszych. Mam jednak silne wrażenie, że wraz z wiekiem ludzie jakby rzadziej się na nią nabierają.
Druga strategia jest bardziej wyrafinowana. Pozornie, nie jest ona kierowana w naszą stronę, gdyż obiekt manipulujący sprytnie się kamufluje… kierując ku sobie całą uwagę, zamiast na cel manipulacji, jak to było w powyższych przykładach. Ciekawe jest również to, że w tej strategii to obiekt manipulowany gra rolę tego „lepszego”!
1) „Jestem taka zmęczona, czy mógłbyś (…)” – ponieważ jesteśmy silniejsi, bardziej wypoczęci, itd. – manipulant zmusza nas do określonej aktywności
2) „Przecież masz tyle pieniędzy i dobrze zarabiasz, powinieneś Ty zapłacić/pomóc mi finansowo” – manipulant stawia się w roli biednej sierotki Marysi, jakby zapominając, że drugiemu człowiekowi pieniądze z nieba nie spadają. Będziemy „gorsi” jak nie zapłacimy, bo czyż nie należy się dzielić? Tylko, czy naprawdę będzie to słuszne i sprawiedliwe?
3) Bardziej wyrafinowana manipulacja z punktu 2 wygląda tak: „Ja gdybym miała tyle pieniędzy co Ty… (i tutaj lista jak można wg manipulanta lepiej wykorzystać pieniądze)”. Za tym kryje się ukryte przesłanie – „jesteś skąpym zgredem, powinieneś wykorzystać swoje pieniądze w sposób jaki mówię”. Pięknie zamaskowane i przebiegłe podejście do tematu.
4) Równie inteligentna manipulacja „Jesteś taki mądry, pomóż mi proszę z (…)” albo „Znasz tak dobrze język angielski, pomóż mi przetłumaczyć…”. Inteligentna dlatego, że przyjemnie łaskocze i rozpieszcza nasze ego, stawiając obiekt manipulowany w uprzywilejowanej pozycji… tylko po to, aby spełnił żądania manipulanta.
5) Manipulacje mogą dotyczyć nie tylko działań, ale także słów czy sposobu myślenia, jaki stosujemy. „Nie powinieneś tak o niej mówić” – niby dlaczego nie? Jeśli nie mam wyrażać w danej sprawie/sytuacji swojego zdania, to przepraszam, czyje zdanie mam wyrazić? Manipulanta oczywiście. Podobnie bywa z myśleniem – przykładowo, spotykałem nawiedzone duchowo indywidua, które przekonują, że wszystkie złoto się świeci – dlatego mamy obowiązek kochać i miłować wszystkich i wszędzie. Zdumiewające jednakże, że pewne niewątpliwe duchowe autorytety postępowały jednakże inaczej - Jezus bez oporów nazywał faryzeuszy „obłudnikami” czy rzucał określenia typu „plemię żmijowe”, zaś w przypisywanej Buddzie Dhammapadzie jest cały rozdział pt. „Głupiec”… Kto ma serce, niech kocha… ale kto ma rozum, niech myśli.
Manipulacje w tej kategorii często cechują się użyciem dwóch kluczowych słów – pierwsze to „powinieneś” drugie zaś… to „proszę”. O ile znowu w pierwszym przypadku manipulacja jest zauważalna, to druga zaś już znacznie mniej, sprytnie chowając się pod płaszczykiem miłej i uprzejmej prośby. Problem tylko, że prośba nie zakładająca możliwości odmowy niczym tak naprawdę nie różni się od rozkazu… Na szczęście, w miarę łatwo takie prośby rozpoznać – przede wszystkim, ich realizacja uzależnia od nas innych ludzi i zamiast pomagać dusi ich potencjał, utwierdzając w słabości, niemocy, bezsilności, itp; dwa – odmowa prośby spotyka się często z agresją pod naszym adresem – zostałem kiedyś nazwany „skurwielem” gdyż odmówiłem pomocy osobie, która w zupełnie nieodpowiedzialny sposób wpakowała się na własne życzenie w kłopoty i zupełnie nie chciała wziąć za to na siebie odpowiedzialności… Obiektywnie rzecz ujmując, nie ma co wpadać w skrajności – nie każda prośba jest manipulacją. Manipulacja występuje wówczas, kiedy działania jakie podejmujesz pod wpływem innej osoby są sprzeczne z Twoim interesem, Twoją nie zawsze jasno wyrażoną wolą, poglądami czy systemem wartości albo zwyczajnie są to dla Ciebie działania szkodliwe.
Oczywiście, wspomnieć należy o genialnym manipulancie, jakim jest Kościół Katolicki. Paradoksalnie instytucja ta ostrzega w rozmaitych publikacjach przed manipulacjami ze strony sekt, gdy tymczasem manipulacja poczuciem winy to piewsze i zasadnicze narzędzie, które stosuje do sprawowania kontroli nad swoimi wyznawcami! Jego dwa główne narzędzia to te oto dwa fundamentalne przekonania:
- wiara w Zbawienie, największa obietnica… i manipulacja Kościoła – dostąpisz Nieba tylko wówczas, jeśli przez całe życie będziesz postępował wg naszych oczekiwań i standardów; w przeciwnym wypadku czeka Cię wieczne potępienie;
- wiara w grzech pierworodny – od urodzenia jesteś „zły” i „skażony”, my zaś poprzez chrzest przynosimy Ci uwolnienie – oczywiście, nie za darmo, od dzisiaj masz obowiązek postępować wg naszych nakazów.
Rozmaitych mechanizmów MPW w kościele jest znacznie więcej, niemniej nie jest celem tego artykułu rozpisywać się na ten temat.
Na koniec, ważna informacja - jeśli znaleźliśmy się w pozycji osoby manipulowanej, warto zastanowić się nad wzorcami, które nas w takiej pozycji postawiły: poczuciem winy przede wszystkim, poczuciem wartości, samooceną i zachłannością na cudze opinie, poczuciem bycia pokrzywdzonym i wykorzystywanym przez innych (oraz prowokowaniem innych do takich działań), także przyjrzeć się wzorcom związanym z DDA.

Pozdrawiam,
Elijah
1 comment

Naturalne antydepresanty - pomocne

Niektórym z nas dokucza sezonowe obniżenie nastroju związane z brakiem naturalnego światła. By poprawić sobie humor sięgnij po naturalne antydepresanty.

Dni są coraz krótsze, szare, deszczowe i zimne. To zaś powoduje, że zwiększa się wydzielanie melatoniny, hormonu snu, zmniejsza zaś serotoniny, hormonu poprawiającego humor. To właśnie dlatego masz kiepski nastrój. U 10% osób przeradza się on w depresję sezonową spowodowaną brakiem światła. Kobiety cierpią na nią cztery razy częściej niż mężczyźni. Zwykle można samemu sobie z nią poradzić i szybko odzyskać energie oraz dobry humor. Warto urozmaicić nasz jadłospis o produkty, które pomogą nam zapobiec jesiennej chandrze.

Szczęśliwi Eskimosi 

Wiele badań wykazało, że osoby cierpiące na depresję lub zaburzenia nastrojów mają zbyt mało kwasów omega 3. Przykładowo w Japonii, gdzie spożycie ryb i owoców morza w przeliczeniu na statystycznego mieszkańca należy do najwyższych na świecie, na depresję choruje tylko 1 na 500 obywateli. Bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe są świeże ryby morskie, takie jak łosoś, tuńczyk czy makrela. Powinno się je spożywać 2-3 razy w tygodniu.

Czekolada

Antydepresyjne właściwości czekolady znane są już od dawna. Zawiera ona różne związki, które podnoszą poziom dopaminy, serotoniny, a także endorfin.
Dopamina jest odpowiedzialna za subiektywne odczuwanie przyjemności – jej wyrzut do neuronów objawia się uczuciem euforii. Serotonina ma wpływ m.in. na potrzeby seksualne, zachowania impulsywne oraz apetyt. Jej niedobór może prowadzić do bezsenności. Natomiast endorfiny to substancje, których zadaniem jest znoszenie uczucia bólu, zmęczenia i drętwienia. Biorą one udział w regulacji uczucia zakochania oraz wszelkich stanów euforycznych.
Czekolada zawiera wiele aktywnych biologicznie grup związków, z których część wpływa na psychikę. Należą do nich m.in.: anandamid, metyloksantyny i aminy biogenne.
Anandamid działa relaksująco oraz poprawia ogólne samopoczucie. Metyloksantyny (kofeina, teobromina) wywierają efekt stymulujący oraz zauważalnie wpływają na nastrój. Aminy biogenne, które w organizmie człowieka występują jako neurotransmitery, mogą kontrolować wiele procesów mentalnych. Jedną z takich amin jest fenyloetyloamina (jej struktura przypomina amfetaminę), która stymuluje system nerwowy i wpływa na wydzielanie dopaminy, czego efektem jest pojawienie się uczucia radości, szczęścia, euforii i przyjemnego ciepła na sercu. Wyjaśnia to również powody, dla których czekolada jest uważana za afrodyzjak.
Warto również dodać, że polifenole czekolady mają właściwości antyoksydacyjne, dzięki czemu chronią neurony przed uszkodzeniami wywołanymi obecnością wolnych rodników.

Nienasycone kwasy tłuszczowe

U pacjentów ze zdiagnozowaną depresją występuje obniżony poziom nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Zaobserwowano również korelację pomiędzy występowaniem depresji w danej populacji a spożywaną przez jej członków ilością ryb – tam, gdzie spożywa się więcej ryb, odnotowuje się mniejszą liczbę przypadków depresji. Przykładowo w Japonii, gdzie spożycie ryb i owoców morza w przeliczeniu na statystycznego mieszkańca należy do najwyższych na świecie, na depresję choruje tylko 1 na 500 obywateli. Dla porównania w Niemczech aż 5 na 100. Być może dzieje się tak, ponieważ w ciągu ostatnich 100 lat w krajach zachodnich wzrosło spożycie nasyconych kwasów tłuszczowych oraz tłuszczy trans, natomiast spożycie nienasyconych kwasów tłuszczowych, zwłaszcza omega-3, zmalało.
Bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe są świeże ryby morskie, takie jak łosoś, tuńczyk czy makrela. Powinno się je spożywać 2-3 razy w tygodniu. Warto też skorzystać z oferty firm farmaceutycznych. Wiele z nich oferuje nienasycone kwasy tłuszczowe w postaci suplementów diety.

Słońce

Badania wykazały, że czterotygodniowy pobyt nad słonecznym morzem znacząco podnosi poziom enkefalin w skórze. Enkefaliny znoszą uczucie bólu oraz przyczyniają się do lepszego samopoczucia i zadowolenia z siebie. Aby przekonać się, czy obserwowany efekt jest skutkiem ekspozycji na promienie słoneczne, ochotników wystawiono na działanie promieniowania UVA i UVB. Okazało się, że dzięki promieniom UVA prawie sześciokrotnie wzrósł poziom enkefalin w skórze, natomiast promienie UVB nie przyniosły podobnych rezultatów. Co najważniejsze, efekt ten nie ogranicza się tylko do skóry, ale obejmuje również krew. Przenoszone z krwią opioidy mogą oddziaływać na odpowiednie receptory w innych częściach ciała. Inne korzyści płynące z zażywania regularnych kąpieli słonecznych to wzrost poziomu witaminy D w organizmie oraz poprawa funkcjonowania systemu immunologicznego.

Ciesz się życiem

Pamiętajmy, aby jak najczęściej serwować sobie dawkę naturalnych antydepresantów. Dzięki temu unikniemy depresji lub zmniejszymy jej objawy. Do naszej diety włączmy dania rybne, na deser sięgnijmy po kawałek czekolady, a w wolnej chwili zafundujmy sobie kąpiel słoneczną. Ale oczywiście wszystko z umiarem.
Kava kava (Pieprz metystynowy)

Kava od dawna ma znaczenie religijne, polityczne i kulturowe na obszarze Pacyfiku. Choć kava ma lekkie działanie psychoaktywne, nie stwierdzono, by można się od niej uzależnić. Spożywana jest na ogół jako herbata ziołowa z suszu. Zawiera grupę co najmniej sześciu nierozpuszczalnych w wodzie styrylopironów, tzw. kawalaktonów (m.in. metystycynę, jangoninę, kavainę i ich dihydropochodne). Za efekty psychotropowe i spazmolityczne odpowiedzialne są prawdopodobnie kawalaktony. W odróżnieniu od alkoholu kava wyzwala stan beztroski i szczęścia, poskramiając równocześnie skłonność do agresji, gniewu i hałasowania; niektórzy doświadczają po jej wypiciu rozkosznego mrowienia w okolicach genitaliów, które zwiększa przyjemność czerpaną z uprawiania seksu. W mniejszych ilościach kava kava działa jak euforiant, pobudzając elokwencję i podnosząc wrażliwość na delikatne dźwięki. 
Niestety u nas nielegalna jak w całej Europie. Tylko m.in. w USA dostaniesz ją bez większego problemu. Wojciech Cejrowski tej niezwykłej roślince poświęcił cały jeden odcinek "Boso przez świat" . Najmocnejszy gatunek to mahakea kava w postaci całego korzenia.
Kanna (Sceletium tortuosum)

Roślina pochodząca z pustyni Kalahari, RPA. Od tysięcy lat stosowana w celach relaksacyjnych, towarzyskich, euforyzujących, empatogenicznych, a także podczas polowań przez Hotentotów. W RPA zarejstrowana jest także jako lek rozkurczający i przeciwdepresyjny. Uważa się tam, że jest środkiem bezpiecznym i skutecznym. Zawiera alkaloidy mesembrynę i mesembracynę. Obecnie w RPA Kanna jest szeroko dostępna w postaci kapsułek, jak i nalewek, zwykle dawkowanych w kroplach i traktowany tam jako suplement diety. Podstawowy składnik to mesembryna. Jej mechanizm działania to najprawodobniej inhibicja wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) jaki i inhibicja PDE4.
W październiku 2010 FDA (Amerykański Urząd d/s Żywności i Leków) dopuścił stosowanie Kanny w suplementach diety na odchudzanie.
W Holandii i Niemczech można spotkać się z herbatkami przeciwdepresyjnymi opartymi na Kannie, w połączeniu z innymi ziołami.
Ice Plant (Delosperma Bosseranum)

Sukulent występujący na suchych, słonecznych terenach Madagaskaru.Liście szybko rosnące, długie, soczyste.Korzeń z wiekiem przekształca się w caudex, bulwiasty,
wystający ponad glebę. Kwiaty białe, drobne z czasem przekształcają się w strączki drobnych nasion.Roślina rozmnaża się z nasion lub sadzonek. Pomimo popularności jaką zdobyła sobie kanna, bosseranum jest uważany za silniejszy w działaniu. Uznawany za skuteczne zioło o działaniu antydepresyjnym. Delosperma Bosseranum ma co najmniej jeden z tych samych składników aktywnych, co Sceletium Tortuosum (Kanna)
i ma podobne wartości i metody przygotowania. Jest jednak bardziej uspokajająca niż pobudzająca.
Rhodiolin - górska róża/arktyczny korzeń (rhodiola rosea)

Obecnie, wykorzystując nowoczesne metody analizy, m.in. bardzo dokładną metodę HPLC (czyli wysokociśnieniową analizę chromatografii cieczowej), wyizolowano aż 29 składników czynnych Rhodiola rosea. Metoda HPLC umożliwia również standaryzację ekstraktu pozyskanego z tej rośliny, dzięki czemu w gotowym preparacie można zapewnić odpowiednie proporcje substancji aktywnych.
Rhodiola zaliczana jest do tzw. adaptogenów, czyli roślin wzmacniających odporność organizmu na fizyczny i psychiczny stres, jak również jego skutki.

Oprócz wielu interesujących właściwości tej rośliny, należy wspomnieć o kilku:
  • Zwiększa odporność na choroby poprzez swoje właściwości immunostymulujące.
  • Przywraca homeostazę w organizmie.
  • U osób będących pod wpływem stresów, zwiększa poziom serotoniny i dopaminy w mózgu, obniżając jednocześnie poziom hormonów nadnerczy (kortyzolu i glikokortykosterydów), wytwarzanych w nadmiarze w sytuacji stresowej.
  • Dzięki zawartości opioidów endogennych, zmniejsza szkodliwy wpływ stresów na mięsień sercowy, zapobiega arytmii i miejscowemu niedokrwieniu.
  • Wykazuje właściwości przeciwbólowe.
  • Posiada właściwości przeciwnowotworowe poprzez zwiększenie odporności organizmu.
  • Pobudza witalność seksualną.
  • Stymuluje produkcję insuliny oraz zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, dzięki czemu obniża poziom cukru we krwi.
  • Składniki aktywne, takie jak: rozawina i salidrozydy, podwyższając poziom serotoniny w mózgu, zmniejszają objawy depresji.
  • Chroni wątrobę przed substancjami toksycznymi.
  • Wykazuje działanie antyoksydacyjne.
  • W przypadku sportowców, wspomaga anabolizm, zwiększa wydolność i wytrzymałość.
  • Poprawia nastrój, wpływa pozytywnie na poprawę pamięci.
 5 HTP(5-hydroksytryptofanie)

5 HTP podnosi poziom serotoniny, wyrownuje wahania nastroju i pomaga przy depresjach. Oprócz tego skraca czas niezbędnego snu (wydłużając fazę REM), obniża apetyt, pomagając w ten sposób schudnąć, obniża tolerancję na ból i jest naturalnym środkiem przeciw migrenie. Poprzez podniesienie się poziomu serotoniny, depresje łagodzonę są w całkiem naturalny sposób.

Blokerami stresu są:
  • kwas GABA
  • wapń
  • wit. C
  • wit. B6
No comment yet

Jak oddychać prawidłowo?

Jest coś, co robisz co najmniej 18 razy na minutę, ponad tysiąc razy na godzinę i ponad 25 tysięcy razy dziennie, i nawet o tym nie myślisz. To oddychanie.

Jedyny moment, w którym przypominasz sobie o oddechu, to prawdopodobnie ten, w którym ci go brakuje. A uczucie krótkiego, płytkiego oddechu - niezależnie od tego, czy pojawia się, gdy gonisz autobus, lub też na skutek ataku astmy - może wywołać panikę. Oddech jest najbardziej podstawową funkcją życiową. I tylko dziwić może fakt, że tak niewiele osób wie, jak należy oddychać prawidłowo.
Oddychanie ze świadomością to jeden z najlepszych sposobów na zapobieganie wielu różnym komplikacjom zdrowotnym - astmie, nadciśnieniu, a nawet bólom wynikającym z wadliwej postawy ciała - czytamy w wydanej niedawno książce "Breath In Action".
- Zazwyczaj ludzie oddychają płytko, oddechy są krótkie, pośpieszne - tłumaczy na łamach pisma Daily Telegraph Jane Boston, współautorka książki - Kiedy jesteśmy źli, w ogóle wstrzymujemy oddech. Tymczasem, jak często bywa w wypadku złych nawyków - każdy płytki oddech pociąga za sobą kolejny, równie płytki.
W wielu systemach religijnych i filozoficznych oddychanie uważane jest niemal za sztukę. W wielu kulturach wierzy się, że oddychanie to nie tylko czysto chemiczna reakcja, ale skomplikowany pod względem energetycznym proces, mający wpływ i znaczenie nie tylko dla naszego ciała. - Na poziomie psychologicznym głębokie oddychanie pomaga utrzymać otwarty umysł, świadomość tego, kim jesteś i dlaczego robisz to, co robisz. Oddychanie we właściwy sposób poprawia także trawienie, zmysł równowagi i prawidłową postawę. - potwierdza Jane Boston.

Ćwiczenia z prawidłowego oddychania:

  • Wyobraź sobie swój oddech w brzuchu. Czy jest ognistą kulą czy delikatną mgiełką?
  • Oddychaj spokojnie. Stań prosto, rozluźnij ramiona i stawy. W chwili wdechu poczuj jak twój kręgosłup prostuje się, rozciąga w stronę sufitu.
  • Ułóż dłonie na brzuchu, jedną na drugiej. Weź oddech i poczuj, jak twój brzuch się powiększa, wypuść powietrze i poczuj, jak brzuch się chowa. Staraj się prostować ramiona w trakcie oddechu.
  • Nabierz powietrze, wydymając tylko brzuch. Powoli rozluźniaj mięśnie splotu słonecznego, unosząc przeponę tak, aby całe powietrze zgromadzone w brzuchu przesunęło się do klatki piersiowej. Kiedy wydychasz powietrze, niech twój brzuch będzie wciągnięty do środka. Na koniec wciągnij klatkę piersiową, wydmuchując z siebie całe powietrze do ostatniego pęcherzyka. Rytm prawidłowego oddechu jest taki: 6 sekund wdech, zatrzymanie oddechu 3 sekundy, wydech 6 sekund i bezdech trzy sekundy. Ćwiczenie polega na wykonaniu kilku oddechów w tym rytmie, jeden za drugim. Stopniowo należy wydłużać zarówno czas wdechu, jak i wydechu. Mistrzowie oddychania oddychają w rytmie 16:8:16:8 sekund. Kiedy już będziesz umiała wykonać w tym rytmie 3 oddechy i nie zasapiesz się - to znaczy, że naprawdę znasz się na oddychaniu.
www.mamazone.pl
No comment yet

Utrzymać dobry humor dietą

Obfituje ona w witaminy pełniące rolę przeciwutleniaczy (witaminy A, C, E) oraz nienasycone kwasy tłuszczowe, korzystnie wpływające na układ nerwowy. Zawiera też żelazo i witaminy z grupy B, których niedobory powodują zmęczenie, zły nastrój oraz problemy z koncentracją.

Czas stosowania: 2 dni w tygodniu
Śniadanie
  • Pieczywo pełnoziarniste, dżem niskosłodzony, jogurt naturalny, herbata, woda mineralna lub sok owocowy, kawa z mlekiem albo musli z mlekiem i banan.
II śniadanie
  • Banan lub sok wyciśnięty z grejpfruta.
Obiad
  • Halibut w ziołach, kasza gryczana i szparagi. Filet z halibuta polej łyżeczką oliwy z oliwek i posyp ulubionymi ziołami. Zapiekaj w folii 15-20 min.
    lub
  • Makaron z sosem pesto. 1 porcja: 2 szklanki liści bazylii, ząbek czosnku, łyżka parmezanu, łyżka oliwy z oliwek, łyżka sosu francuskiego. Zmiksuj bazylię, czosnek i parmezan, wlej oliwę i sos. Ugotuj pół szklanki makaronu, polej przygotowanym sosem.
  • Do picia herbata lub woda mineralna.
Podwieczorek
  • Sok marchwiowo-brzoskwiniowy, garść migdałów lub pełnoziarniste ciasteczko albo herbatnik.
Kolacja
  • Sałatka z tuńczyka. Pół puszki tuńczyka, jajko, kukurydza z puszki, kiszony ogórek, majonez. Składniki wymieszaj. Popijaj niegazowaną wodą.
    lub
  • Sałatka brokułowa. Ugotuj na parze brokuły. Wymieszaj z posiekanymi ząbkami czosnku, rozdrobnionymi płatkami migdałowymi, serem pleśniowym, jogurtem naturalnym. Dodaj sól i pieprz do smaku.
  • Kromka chleba razowego z pomidorem.
mgr inż. Monika Kamińska,
diabetolog, specjalista żywienia

No comment yet

Śmiech poprawia współpracę

Śmiech to zdrowie - o tym wiemy wszyscy. Ale śmiech to także lepsza i wydajniejsza praca.

Uśmiechajmy się jak najwięcej
Przekonują o tym naukowcy z University of Kent. Ich badania pokazują, że wesołość skłania nas do zachowań poprawiających współpracę w grupie.
Okazuje się, że wesołość nie tylko poprawia nam nastrój, co oczywiste, ale także wzmaga u nas skłonności altruistyczne. W swym działaniu kierujemy się nie tylko własnym interesem, ale myślimy też o tym, co jest dobre dla innych. To właśnie sprawia, że współpraca w grupie układa się lepiej i co za tym idzie, łatwiej o jej pozytywne skutki.
Badania przeprowadzone na grupie ochotników pokazały, że po obejrzeniu serii zabawnych filmików, byli bardziej niż zwykle skłonni do inwestowania pieniędzy w sukces grupy, jako całości. Nie upieramy się przy tych filmikach, ale kto wie, może dostarczanie pracownikom powodów do uśmiechu to dobry pomysł na sukces w biznesie.
Naukowcy z University of Kent podkreślają także, że wyniki ich badań mogą się przydać organizacjom charytatywnym. Odrobina uśmiechu przy okazji akcji zbierania datków, może sprawić, że darczyńcy będą znacznie bardziej hojni.
kobieta.interia.pl
No comment yet

Joga śmiechu

Śmiech to terapia, trening i rozrywka w jednym. A kto czuje, że nie jest mu za wesoło, może zapisać się na specjalne zajęcia z jogi śmiechu.

Joga śmiechu to forma ćwiczeń łączących wyrazisty śmiech, głośną "medytację" z klaskaniem w dłonie, i głęboki, jogiczny oddech.
"Życie jest ciężkie, ekonomia ma się źle, ludzie mają problemy z domowymi budżetami, a śmiech jest taką prostą rzeczą. To przychodzi naturalnie." - mówi Nira Berry instruktorka jogi śmiechu.
Pod jej okiem około 60 osób (w tym pacjenci chorzy na raka) uczestniczy w godzinnej sesji jogi śmiechu w szpitalu na przedmieściach Waszyngtonu.
Śmiech na zawołanie
Zajęcia rozpoczynają się od szybkiej rozgrzewki w rytmach "Celebrate" zespołu Kool and the Gang i grupa na serio przechodzi do śmiechu. Uczestnicy naśladują Berry: od zdecydowanego ho ho przechodzą do nagłego ha ha ha.
"Joga śmiechu to unikalne ćwiczenia, które łączą śmiech i jogiczne oddychanie. Kiedy się śmiejemy wydychamy i następnie automatycznie bierzemy głęboki wdech" - mówi Berry.
Żeby wziąć udział w zajęciach nie potrzeba ani poczucia humoru, ani pigułek, ani umiejętności zaplatania ciała w skomplikowane pozycje jogiczne .
Jedynym warunkiem jest zdolność do śmiechu, ale szczere chichotanie na komendę jest trudne.
Dlatego Berry mówi swoim uczniom aby... udawali: "nawet jeżeli udajesz, wszystkie te fantastyczne procesy zaczynają zachodzić w twoim ciele i twój nastrój się zmienia, a ty stajesz się zdrowszy. A na końcu ludzie naprawdę się śmieją" - mówi.
Ulga w bólu
Joga śmiechu powstała 15 lat temu w Indiach. Jej twórcą jest Madan Kataria. Teraz ta metoda jest popularna w wielu krajach na całym świecie, również w Polsce.
Nira Berry zaczęła uprawiać jogę śmiechu, aby złagodzić ból i stres, które towarzyszyły chemioterapii, kiedy walczyła z rakiem piersi. Od tego czasu minęło osiem lat, Berry sama została instruktorką i wiele grup prowadzi za darmo. "W Stanach Zjednoczonych ludzie są bardzo skoncentrowani na tym, co mówią im lekarze, a lekarze nie zawsze dają inne opcje poza przyjmowaniem leków" - zauważa Berry, ale dodaje też, że zainteresowanie terapiami uzupełniającymi rośnie: "Teraz ludzie są bardziej zainteresowani, ponieważ są bardziej świadomi innych metod leczenia - ćwiczeń, witamin czy jogi śmiechu." - mówi.
To działa!
Ale nakłonienie ludzi do pokładania się ze śmiechu bez powodu, w pokoju pełnym obcych ludzi byłoby niemożliwe, gdyby uzdrawiające właściwości śmiechu nie były udowodnione naukowo.
Badania na Uniwersytecie Maryland pokazały, że oglądanie komedii polepsza krążenie krwi (smutne filmy mają przeciwne działanie). Eksperyment przeprowadzony w Japonii pokazał, że u diabetyków poziom cukru we krwi spada, kiedy śmieją się z występów kabaretowych.
Inne korzyści jakie niesie śmiech to poprawa systemu immunologicznego, redukcja stresu, podniesienie poziomu endorfin... i wspaniały trening.
10 minut nieprzerwanego śmiechu odpowiada półgodzinnej pracy na rowerze treningowym.
"Śmiech jest bardzo ważny w dzisiejszym świecie. Nigdy nie jest go dość!" - mówi Sally Young, która wygrała walkę z rakiem. Ute, która zapisała się na zajęcia jogi śmiechu z ciekawości twierdzi, że teraz czuje się "zrelaksowana i wolna". "To działa!" - dodaje.
kobieta.interia.pl