„Dał się Bóg napić, a diabeł nie dał się wyspać”

Pić trzeba umieć, a jak się nie umie to warto się podszkolić.

W ustach sucho, świat wiruje, a żołądek skulił się w najgłębszych zakamarkach trzewi… Leżąc na łóżku sklejasz w całość urywki minionych zdarzeń i tylko jedna myśl wypełnia twoją obolałą głowę: „ od jutra nie piję!”.
Znasz te objawy? Ale jak to się właściwie stało? Nie zrobiłeś przecież nic złego. No, a w każdym razie nie przypominasz sobie nic takiego. Niestety, twoje ciało pamięta bardzo dobrze i domaga się przeprosin. Jak je udobruchać? Oto kilka cennych rad.
 
„Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”, czyli pić trzeba umieć, a jak się nie umie to warto się podszkolić.

            Objawy kaca mogą się utrzymywać nawet do kilku dni po przepiciu. Wszystko zależy od osobistych predyspozycji, ilości spożytego alkoholu oraz obranej techniki. Jeśli pijesz za dużo lub za szybko - musisz liczyć się z niemiłymi konsekwencjami. Oczywiście najskuteczniejszą metodą na uniknięcie kaca jest odmówienie sobie wysokoprocentowych trunków. Jednak jest to sposób najmniej realny i dlatego warto poznać swoje granice.
Niektórzy nigdy nie doświadczają przykrych dolegliwości dnia następnego. Niesprawiedliwe? Zapewne, ale tym bardziej nie warto sugerować się współbiesiadnikami i lepiej zrobić sobie przerwę, gdy tylko zaczynamy czuć się nieswojo. Każdy reaguje inaczej na spożyty alkohol, toleruje inne jego dawki i rodzaje. Kac jest efektem zatrucia, a im dłużej sączymy naszego drinka, tym więcej czasu dajemy wątrobie na przetworzenie jego zawartości i tym większą mamy szansę na uniknięcie niemiłych konsekwencji.
Alkohol zwiększa produkcję soków trawiennych i pobudza nerwy, które wysyłają do mózgu ostrzeżenie, że zawartość żołądka jest szkodliwa i należy ją wydalić. Efektem jest odruch wymiotny. Bez względu na to jak bardzo jest to obrzydliwe, wymiotowanie pozwala ciału szybko pozbyć się alkoholu z organizmu. Jeżeli czujesz mdłości, nie walcz z tym, a podziękujesz sobie rano. Pamiętaj jednak żeby nie wywoływać wymiotów sztucznie i by uzupełnić potem utracone płyny.
Cóż, każdy miewa lepsze i gorsze dni. Osoby chore i zmęczone powinny unikać alkoholu, gdyż osłabiony organizm nie może go przetrawić w normalny sposób, a równoczesne zażywanie leków dodatkowo obciąża wątrobę i wzmacnia efekty działania trunku. Z tego samego powodu korzystanie z innych używek (np. marihuany, kokainy, papierosów) wzmaga objawy kaca. Dolegliwości będą również bardziej dokuczliwe, gdy podczas picia jesteśmy aktywni fizycznie.

„Strzeżonego Pan Bóg strzeże…”, czyli lepiej zapobiegać niż leczyć.

            Przede wszystkim nie należy pić na czczo. Nieprawdą jest, że jedzenie pochłania spożyty alkohol, jednak skutecznie rozcieńcza wypite trunki oraz spowalnia ich wchłanianie, dzięki czemu organizm zyskuje więcej czasu na przetworzenie toksyn. Najskuteczniej działają smażone potrawy oraz nabiał. Zawarty w nich tłuszcz osłania ściany żołądka, dzięki czemu można uniknąć problemów trawiennych i bólu brzucha. W niektórych kulturach zwyczajowo pije się przed zabawą łyżeczkę oliwy z oliwek. Jej przykry smak można poprawić dodatkiem wanilii. Jednak ważny jest nie tylko pierwszy posiłek. Sącząc alkohol dobrze jest podjadać słone przekąski, które nie bez powodu serwowane są często przy barach. Pomagają one uzupełnić niedobór soli mineralnych oraz wzmagają uczucie pragnienia, a zatem zapobiegają skutkom odwodnienia - jednej z najczęstszych przyczyn niemiłych dolegliwości.
W aptekach dostępne są również liczne środki na kaca. Większość z nich powinno się zażywać kilkakrotnie w trakcie wieczoru i popijać dość dużą ilością dobroczynnej wody. Taniej jest zatem zapobiegać cierpieniom wznosząc pierwszy i ostatni toast szklanką wody mineralnej oraz popijając ją między kolejnymi drinkami.
            Należy jednak unikać gazowanych napoi. Ich dodatek sprawia, ze alkohol wchłaniany jest o wiele szybciej niż normalnie, a przecież tego właśnie chcemy uniknąć rozcieńczając go innymi płynami. To samo dotyczy piwa oraz win musujących. Warto zostawić je na finisz lub pozostać im wiernym przez cały wieczór. Zresztą mieszanie różnych trunków nigdy nie jest trafnym pomysłem. Dobrze jest się również wystrzegać słodkich drinków i wymyślnych koktajli. Ich intensywny smak zagłusza aromat alkoholu, przez co łatwo tracimy rachubę i nie zdajemy sobie sprawy z tego ile tak naprawdę wypiliśmy, a to może być zgubne. Tak samo jak oszczędzanie. Lepiej zastanowić się dwa razy zanim sięgnie się po butelki z najniższej półki, których atrakcyjna cena związana jest z mało dokładną destylacją i wysoką zawartością trujących związków powstających jako efekt uboczny fermentacji. Tzw. kongenery wpływają nie tylko na smak, zapach i wygląd trunku, ale także na intensywność kaca. Wódka i dżin zawierają ich mniej niż tzw. ciemne alkohole, czyli whiskey, brandy, rum i burbon.
            Szkodliwy jest również nadmiar czerwonego wina. Oprócz kongenerów zawiera ono substancję zwana tyraminą, występującą także w niektórych serach i sfermentowanym mięsie. Może ona powodować u niektórych osób silne bóle głowy.

 „Biednemu zawsze wiatr w oczy”, czyli na kogo padnie na tego bęc.

            Każdy z nas inaczej reaguje na zatrucie alkoholem. Poczucie niesprawiedliwości kazało naukowcom odkryć przyczynę tego stanu rzeczy.
            Przeprowadzone badania wykazały, że ludzie o pewnych cechach charakteru miewają większego kaca. Zagrożone się głównie osoby agresywne, z negatywnym nastawieniem do życia i pełne poczucia winy. Topienie smutków w alkoholu nie wydaje się być zatem dobrym pomysłem.
            Wrażliwsze są również kobiety. I nie chodzi tu wcale o mniejszą masę ciała i drobną budowę, lecz o fizjologię. Nieprzetworzony przez wątrobę alkohol dostaje się do krwioobiegu, a stamtąd do tkanek ciała, na które wywiera szkodliwy wpływ.
Jedynym miejscem niedostępnym dla krążącego z krwią alkoholu jest tkanka tłuszczowa. Stanowi ona magazyn dla żeńskich hormonów płciowych, jej zawartość w kobiecym ciele jest wyższa niż u panów. Alkohol łatwo przenika natomiast do bogatych w wodę mięśni. Wypity trunek ulega zatem rozrzedzeniu i potrzeba większych jego ilości aby osiągnąć stężenie powodujące kaca.
            Szans na nadrobienie tych zaległości nie mają niestety nawet kobiety regularnie uczęszczające na siłownię. Podobnie jak Azjaci, są one zaopatrzone bowiem w mniejsze ilości enzymu unieszkodliwiającego toksyczny związek, który powstaje w naszych wątrobach podczas rozkładu alkoholu. O tym, jak ważna w walce z kacem jest aktywność dehydrogenazy acetaldehydowej mogą przekonać się alkoholicy na odwyku. Podaje się im bowiem lek unieczynniający jej działanie, a objawy zatrucia są wtedy na tyle nieznośne, by stanowić dostateczną motywację do unikania kieliszka. Wykazano, że u niektórych ludzi występuje rodzaj dehydrogenazy acetaldehydowej, która pozwala gromadzić się w ciele szkodliwym metabolitom.

 „Mądry Polak po szkodzie”, a „kto biedy nie zna, ten szczęścia nie umie docenić”.

            Jedynym naprawdę skutecznym środkiem na kaca jest czas. Podczas cierpienia każda minuta dłuży się jednak niemożliwie i dlatego nie warto siedzieć z założonymi rękami. 

            Jak już wspomniałam, jedną z głównych przyczyn niemiłego samopoczucia którego doświadczamy podczas kaca jest odwodnienie. Alkohol spowalnia produkcję hormonu antydiuretycznego (wazopresyny). Gdy spada jego stężenie nerki produkują więcej moczu i wydalają wodę niezbędną wątrobie do usuwania toksyn z organizmu. Wykorzystuje ona zatem zapasy należące się innym organom. Cierpi na tym również mózg, który zmniejsza swoją objętość, powodując tym samym bóle głowy i inne zaburzenia. Najprościej jest się ich pozbyć uzupełniając płyny. Częste oddawanie moczu powoduje również ubytki w solach mineralnych. Ich niedobór pomagają uzupełnić napoje izotoniczne.
            Zaleca się również picie soków owocowych, zawierających witaminy i składniki odżywczych. Wiele ekspertów zachęca też do zażywania witaminy C oraz witamin z grupy B (głównie B1) jeszcze zanim sięgnie się po alkohol. Udowodniono, że przyspieszają one procesy pozbywania się toksyn i pozwalają tym samym obniżyć intensywność symptomów kaca. Kwaśne cytrusy mogą jednak podrażniać ściany żołądka. Warto natomiast sięgnąć po banany, stanowiące bogate źródło potasu.
            Alkohol uszczupla również zgromadzone w wątrobie zapasy glikogenu. Ulega on rozkładowi do glukozy, która następnie jest wydalana razem z moczem. Brak tego podstawowego źródła energii powoduje osłabienie. Owoce oraz miód pomagają szybko odzyskać siłę potrzebną do dalszej walki z nieprzyjemnymi objawami. Podobnie działa popularna w Polsce kapusta kiszona.
            Bardzo dobrym sposobem na kaca są jajka. Zawierają one cysteinę, czyli aminokwas wchodzący w skład związku unieszkodliwiającego toksyczny acetaldehyd – glutationu, którego zgromadzone w wątrobie zapasy szybko zużywają się przy nierozsądnym piciu. Organizm musi uzupełnić braki, a w tym czasie nieprzetworzona trucizna dostaje się do krwioobiegu. Zjedzenie jajek pozwala szybciej usunąć szkodliwe metabolity. Jednak lepiej jest jeść je gotowane, niż smażone, gdyż ciężkostrawne potrawy podrażniają układ pokarmowy. Tłuste dania mogą zapobiegać bólom żołądka, ale tylko gdy spożywa się je podczas picia. Tzw. ostrygi prerii, czyli drink z surowym jajkiem, również nie są najlepszym pomysłem.
            Gdy czujesz, że nie możesz przełknąć nic konkretnego, najlepiej jest sięgnąć po zupę. Rosół łagodzi żołądek i pomaga uzupełnić wodę, sole mineralne oraz potas, natomiast rzucie korzenia imbiru pomaga uspokoić rozdrażniony układ pokarmowy.
Innym, godnym polecenia lekarstwem jest ułatwiający trawienie oset mleczny. Zawiera on sylimaryn, dzięki czemu ochrania wątrobę przed toksynami oraz pobudza produkcję białek regenerujących powstałe uszkodzenia.

Nędza jest złym doradcą”, czyli złote rady, których lepiej jest unikać.

W poszukiwaniu niezawodnego środka na kaca wypróbowano już wiele sposobów. W średniowieczu uśmierzano ból jedząc miksturę zawierającą surowego węgorza.
Współczesne lekarstwa, choć mniej magiczne bywają jednak często równie niedorzeczne, a nawet szkodliwe. Dlatego warto pomyśleć dwa razy, zanim wypróbuje się cudowny sposób dalekiego wujka. Zwłaszcza takiego, który od lat choruje na wątrobę.
            Jedzenie spalonego tostu. Przypieczony chleb, choć twardy i czarny w niczym innym nie przypomina dostępnego w aptekach węgla aktywnego. Lekarstwo to pozyskiwane jest z drzew i działa jak filtr dla toksyn zanieczyszczających organizm. Spieczone pieczywo nie posiada tych właściwości leczniczych, a nawet jeśli by tak było, to i tak zażywanie go dzień po wypiciu alkoholu nie odniosłoby zamierzonego skutku. Może natomiast podrażnić i tak już zmaltretowany żołądek.
            Mocna, czarna kawa pozwala pokonać poczucie zmęczenia oraz uśmierzyć ból migrenowy, zwężając znajdujące się w głowie naczynia krwionośne. Jest to jednak tymczasowa ulga. Nieprzyjemne objawy szybko powrócą i mogą się nawet nasilić, gdyż kawa działa moczopędnie i odwadniająco, zwiększając tym samym poczucie dyskomfortu. Popularny sposób na kaca, czyli kawa z dodatkiem cytryny pozwala w pewnym stopniu uzupełnić niedobory soli mineralnych i witamin, jest za to wyjątkowo niesmaczna i może podrażniać żołądek. Nie warto dostarczać sobie dodatkowego cierpienia podobnymi wyrzeczeniami. Zatem jeśli nie umiesz odmówić sobie porannej filiżanki czarnego napoju pamiętaj tylko, aby pić więcej płynów w trakcie dnia. Warto zrezygnować natomiast z wieczornej kawy. Przepełniony alkoholem organizm i tak nie może wejść w fazę głębokiego snu – REM  (ang. Rapid Eye Movement), czyli osiągnąć odpowiedniego poziomu relaksu. Mimo przespanej nocy czujemy się wtedy zmęczeni i senni, gdyż mózg domaga się należnego wypoczynku, którego nie otrzymał ze względu na wysoki poziom glutaminy. Alkohol hamuje jej produkcję, a gdy z przestajemy pić nasz organizm stara się nadrobić stracony czas i produkuje większe ilości tego naturalnego środka pobudzającego. Może być to przyczyną poczucia żalu, lęku, niepokoju oraz podwyższonego ciśnienia krwi.
            Zażywanie leków tuż przed pójściem do łóżka, choć wydaje się być dobrym pomysłem, może okazać się bardzo niebezpieczne. Nie można przechytrzyć losu lecząc się na zapas. Ich działanie ustanie zanim wystąpią pierwsze niedogodności. Jedynym efektem tego typu zabiegów będzie dodatkowe zatrucie organizmu.
Aspiryna pobudza produkcję kwasów żołądkowych, a jej zażycie przed skonsumowaniem alkoholu zwiększa jego zawartość we krwi nawet o 26%. Ponadto wypity trunek, ze względu na spowolniony metabolizm, dłużej pozostaje w naszym ciele.
Szczególnie niebezpieczny jest paracetamol (acetaminofen). Spożycie alkoholu zwiększa jego toksyczność i może prowadzić do zapalenia oraz innych, nieodwracalnych zmian w wątrobie. Przyjmowane środki przeciwbólowe mogą natomiast pogarszać towarzyszące kacowi dolegliwości gastryczne. Warto pamiętać, że stosowany podczas odwodnienia ibuprofen zaburza czynność nerek i jest niebezpieczny dla osób z dolegliwościami tego organu.
Wszystkie leki należy zażywać po wystąpieniu objawów kaca, które są dowodem na to, że nasza krew nie jest już zatruta alkoholem.
            Złe samopoczucie jest efektem wycofywania się trucizny z organizmu. Zasada klin – klinem, przynosi zatem jedynie chwilową ulgę. Dostarczenie zmęczonej wątrobie kolejnego drinka do przefiltrowania zwiększy jedynie późniejszy dyskomfort, a ponadto może prowadzić do niebezpiecznych uzależnień. Ryzykujemy, że nasz organizm uodporni się na działanie alkoholu. Możliwe jest to dzięki zwiększonej produkcji enzymów wątrobowych oraz wzmożonej aktywność mózgu i neuronów rekompensujących szkodliwe działanie używki. Adaptacja ta zmienia przyzwyczajenia człowieka, który choć jest w stanie znieść bez szkody większe ilości trunku, przy jego braku cierpi ze względu na intensywność bodźców nerwowych. Powodzi to do rozdrażnienia, a nawet konwulsji i halucynacji – trudno jest wtedy odmówić sobie kolejnego drinka.

Kac nie jest karą, lecz naturalnym ostrzeżeniem. Sygnałem wysyłanym do nas przez podtruty organizm. Dlatego warto pić z głową, tak aby i wilk był syty i owca cała. W końcu nie taki diabeł straszny jak go malują.

Autor: Anna Kurcek

Prześlij komentarz